KABLE Z BĘDZINA CZEKAJĄ NA KUPCA

Agnieszka Berger
opublikowano: 1998-11-12 00:00

KABLE Z BĘDZINA CZEKAJĄ NA KUPCA

Elektrim może przejąć ostatniego państwowego producenta przewodów

JESZCZE DO WZIĘCIA: Fabryka Przewodów Energetycznych, kierowana przez Lecha Szymańskiego, mocno ucierpiała na spadku zamówień zakładów energetycznych i PKP. Mimo to ostatnia prywatyzowana kablownia może być łakomym kąskiem dla potencjalnego inwestora. fot. ARC

Fabryka Przewodów Energetycznych w Będzinie (FPE) — ostatni nie sprywatyzowany jeszcze producent kabli — zostanie skomercjalizowana na początku 1999 r. Już teraz przedsiębiorstwo rozgląda się za branżowym inwestorem strategicznym, skłaniając się ku grupie skupionej wokół warszawskiego Elektrimu.

Polski rynek kabli podzieliły między siebie dwie grupy. Jedna, pod wodzą Elektrimu, skupia Bydgoską Fabrykę Kabli, Ożarów, szczeciński Załom i Kablex. Do drugiej, związanej z KGHM należą Krakowska Fabryka Kabli i Elpena z Legnicy.

— Poza tymi grupami jest tylko Śląska Fabryka Kabli, kontrolowana przez duński NKT, i my — mówi Lech Szymański, dyrektor FPE.

Ukłon dla eksportera

Szef będzińskiego przedsiębiorstwa zapowiada, że po przekształceniu firmy w spółkę Skarbu Państwa ukłoni się Elektrimowi, który jest obecnie głównym eksporterem produktów FPE. Nie jest jednak przesądzone, że właśnie Elektrim zostanie inwestorem w Będzinie.

— Działamy na pograniczu branż: kablowej i metali nieżelaznych. Kierunek naszego rozwoju będzie zależał od tego, której z nich zechce przyjść kapitał — uważa dyrektor Szymański.

Wybór bez pośpiechu

Elektrim nie składa na razie deklaracji co do swych zamiarów wobec FPE. Jak twierdzi Bolesław Uryga, wiceprezes powołanej przez Elektrim spółki Kable Polskie, firma przeanalizuje ofertę FPE, jeśli ją otrzyma. Jego zdaniem, nie ma mowy o zaangażowaniu się w nowe przedsięwzięcie przed sfinalizowaniem fuzji należących do holdingu kablowni.

Przeszkodą w ewentualnym zakupie akcji FPE może się okazać duży udział Elektrimu w branży kablowej. Spółce mogą stanąć na drodze przepisy o ochronie konkurencji.

Krajowy i aktywny

Firmie zależy na pozyskaniu inwestora aktywnego, który umożliwi jej zwiększenie asortymentu produkcji. Na razie przedsiębiorstwo wytwarza głównie aluminiowe i stalowo-aluminiowe przewody energetyczne, a także kable odgromowe — zabezpieczające linie najwyższych napięć przed wyładowaniami atmosferycznymi.

Blisko 20 proc. produkcji trafia na eksport do krajów nadbałtyckich, Słowenii, Czech i na Daleki Wschód. Krajowi nabywcy to przede wszystkim Polskie Sieci Elektroenergetyczne oraz zakłady energetyczne.

Zdaniem dyrektora, odpowiednim inwestorem może się okazać również firma z grona odbiorców lub dostawców, z których głównym jest KGHM.

— Zarząd KGHM nie rozpatrywał dotychczas możliwości zaangażowania się w prywatyzację Będzina. Jesteśmy wprawdzie zainteresowani wzmocnieniem naszej grupy kablowej, ale nie mamy jeszcze konkretnej strategii. Wzmocnienie może oznaczać inwestycje zwiększające potencjał KFK lub Elpeny, a nie poszerzenie grupy o nowe podmioty — zastrzega Marek Markiewicz, dyrektor ds. nadzoru właścicielskiego KGHM.

Nie zostać na lodzie

Szef FPE nie wyklucza także związku z inwestorem pasywnym.

— Właśnie rozpoczynamy rozmowy z jednym z amerykańskich funduszy inwestycyjnych — mówi dyrektor Szymański, przyznając jednocześnie, że wolałby pozyskać dla firmy kapitał krajowy.

Lech Szymański oczekuje, że prywatyzacja umożliwi realizację planów inwestycyjnych firmy. Na podstawowe inwestycje będzińska fabryka potrzebuje12 mln zł. Nie ma szans na sfinansowanie tych wydatków z własnych środków.

Byle jaki rok

W tym roku produkcja firmy z Będzina spadła o ok. 17 proc.

— Ten rok jest dla nas kiepski. Tylko dzięki amortyzacji i zyskom z poprzednich lat udało się nam zainwestować ok. 8 mln zł. Kupiliśmy skręcarkę do produkcji przewodów. Zbudowaliśmy też kotłownię — mówi Lech Szymański.

Jego zdaniem, kłopoty firmy są związane z pogorszeniem się sytuacji finansowej podstawowych odbiorców. PSE i zakłady energetyczne nie mają pieniędzy, więc ograniczają inwestycje i remonty. Przedsiębiorstwo ma trudności z pozyskaniem innych klientów.

— Zapotrzebowanie PKP na przewody trakcyjne spadło o 40 proc. Mniejsze są też zamówienia eksportowe, głównie z Dalekiego Wschodu — przyznaje dyrektor Szymański.