Były minister skarbu Wiesław Kaczmarek nie chciał skomentować wtorkowych wypowiedzi Leszka Millera i Zbigniewa Siemiątkowskiego, w których były premier i były p.o. szefa UOP-u podważyli prawdziwość części jego zeznań przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen.
"To jest czas przesłuchań przed komisją, a nie przepychanek słownych w mediach" - powiedział Kaczmarek we wtorek PAP.
Siemiątkowski powiedział we wtorek dziennikarzom, że wbrew temu, co zeznał Kaczmarek przed komisją, w kancelarii ówczesnego premiera Millera odbyło się tylko jedno spotkanie - nie było spotkania 6 lutego 2002 r. Dodał, że Kaczmarek złamał, gdy mówił, że 7 lutego 2002 r. Siemiątkowski radził się go, co zrobić z zatrzymanym szefem PKN Orlen Andrzejem Modrzejewskim.
Także Miller oświadczył, że 6 lutego, dzień przed zatrzymaniem Modrzejewskiego, nie było spotkania w jego gabinecie. "O godz. 8 rano wyleciałem razem z ówczesnym wicepremierem Markiem Belką do Łodzi. Następnie udałem się do kopalni Jas-Mos do Jastrzębia, bo to był dzień tragicznego wypadku w tej kopalni. To wszystko można sprawdzić na oficjalnych stronach Centrum Informacyjnego Rządu w internecie, więc moje zdumienie nie ma granic" - podkreślił.
Były premier zaprzeczył też, że 20 lutego odbyło się nocne spotkanie u prezydenta, o którym w swych zeznaniach mówił Kaczmarek. Dodał, że tego dnia późnym wieczorem odbyło się spotkanie, ale w Kancelarii Premiera.
"To było jedno ze spotkań, w trakcie których premier z prezydentem dokonywali przeglądu sytuacji gospodarczej, społecznej, politycznej. Odbyło się późnym wieczorem. W trakcie tego spotkania pozyskaliśmy informację, iż minister Kaczmarek uważa, że Jan Kulczyk ma ochotę zostać przewodniczącym Rady Nadzorczej PKN Orlen. Wobec tego poprosiliśmy pana Kulczyka, który przyjechał, oświadczył, że nie ma takich zamiarów i wyjechał" - relacjonował były premier.
ada/ lop/ mag/