Na rynku trwa wojna o talenty, a gotowość pracowników do zmiany zatrudnienia jest najwyższa w historii. Nic dziwnego, że — według IDC — sprzedaż oprogramowania wspierającego zarządzanie tzw. zasobami ludzkimi wzrośnie w 2016 r. o 8,4 proc. Nie dość tego: popyt na te systemy będzie się zwiększać do 2020 r. Dużym wzięciem cieszą się m.in. rozwiązania podnoszące efektywność rekrutacji.
— Czasem się zdarza, że kandydat po kilku dniach rezygnuje ze stanowiska. Powody są różne — od najbardziej błahych, jak „rozmyśliłem się”, po poważne, związane z chorobą czy problemami w życiu prywatnym. Cyfrowe narzędzia pomagają przewidywać takie sytuacje i szybko uzupełniać braki kadrowe — mówi Agnieszka Kolanowska z agencji pracy Randstad.
Po soft wspierający działania HR sięga w UE zaledwie jedna na dziewięć spółek zatrudniających powyżej 250 osób. W Polsce ten wskaźnik może być gorszy. Jak podkreśla Anna Węgrzyn z firmy BPSC (dostawca systemu mHR), w ostatnich latach krajowe przedsiębiorstwa informatyzowały logistykę, finanse i produkcję, ale procesy personalne — już nie, co tłumaczono spowolnieniem gospodarczym i koniecznością zaciskania pasa. — Dziś firmy doskonale zarządzają finansami, a z HR radzą sobie gorzej.
Brakuje im wiedzy na temat kompetencji, kwalifikacji i predyspozycji zatrudnionych, co się przekłada na niską efektywność pracy — wskazuje Anna Węgrzyn z BPSC. Zdaniem analityków IDC, w najbliższych latach zarządzanie kapitałem ludzkim będzie jednym z motorów napędzających rynek aplikacji w Europie. Popyt wzrośnie zarówno na rozwiązania umożliwiające nauczanie i rekrutowanie społecznościowe, jak i na zaawansowane systemy wspierające zarządzanie wydajnością, sukcesją pracowników czy wynagrodzeniami.
— Przedsiębiorstwom coraz częściej zależy na możliwości precyzyjnej oceny efektywności poszczególnych procesów HR i na narzędziach do strategicznego planowania, bo to bezpośrednio wpływa na ich wyniki — podkreśla Anna Węgrzyn. Zgadza się z nią Albert Binda z firmy doradczej L.Grant HR Consulting, według którego uzbrojeni w cyfrowe innowacje personalni — ale też członkowie zarządów — w swoich codziennych decyzjach kierują się twardymi danymi, a nie czymś tak niepewnym, jak intuicja.
— Dzięki dobrze wdrożonemu systemowi IT zarząd firmy może w każdej chwili określić, które działania są efektywne, a które nie i jaki jest średni zwrot z inwestycji w rozwój pracowników. Tak możemy monitorować wiele wskaźników efektywności działań HR — twierdzi Albert Binda.
Co równie ważne: „personalne” wdrożenia IT nie dotyczą już tylko korporacji. Coraz częściej decydują się na nie małe i średnie firmy, zwłaszcza w tzw. chmurze obliczeniowej.