Kadrowy problem

ADAM SIKORSKI, prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej i PZL Sędziszów
opublikowano: 27-09-2017, 22:00

Wzrost inwestycji w Polsce w sektorze przemysłu motoryzacyjnego (i nie tylko) widoczny jest od kilku lat. Od kilkunastu natomiast emigracja zarobkowa Polaków.

Łącząc te dwa trendy, łatwo można było przewidzieć, że będziemy mieli problem z zatrudnieniem. Firmy skupione dzisiaj w Polskiej Grupie Motoryzacyjnej sygnalizowały to już dawno, wskazując chociażby na braki w wykształceniu oraz sposobie edukacji uczniów szkół średnich i wyższych. Sektor automotive największe problemy ma dzisiaj z zatrudnieniem osób na stanowiska produkcyjne oraz ze znalezieniem specjalistów — inżynierów, technologów etc. Dowodem są choćby strony internetowe firm, na których można znaleźć masę ogłoszeń o pracę, które nie znikają.

Zauważmy, że jeszcze w marcu 2017 r. stopa bezrobocia, według danych GUS, wynosiła ponad 8 proc.

aktywnych zawodowo, a już na koniec sierpnia — 7 proc. W związku z takim kierunkiem zmian wymagania płacowe również rosną i oby nie doszło do sytuacji, że rynek pracy, który dotychczas stanowił element przewagi konkurencyjnej naszego kraju, wkrótce stanie się elementem hamującym. Inaczej mówiąc: wzrost kosztów może w efekcie doprowadzić do stopniowego spadku zainteresowania Polską jako krajem dogodnym do inwestowania. Dzisiaj naszą przewagą jest stosunek ceny wyprodukowanych produktów do ich jakości.

Eksperci rynku pracy z branży motoryzacyjnej alarmują, że wzrost zatrudnienia nie jest już prognozowany

na kilkanaście procent, ale na kilkadziesiąt. Niektóre źródła podają, że nawet ponad 60 proc. Niestety wyraźny jest również spadek zainteresowania pracą, co wynika choćby z liczby aplikacji nadsyłanych przez potencjalnych pracowników. Kilka lat temu było ich kilkadziesiąt, a nawet kilkaset. Dzisiaj dosłownie kilkanaście.

Z analiz prowadzonych przez Polską Grupę Motoryzacyjną wynika, że problem ten nie dotyczy już wyłącznie skupisk przemysłowych jak np. dolnośląskie, ale też miejscowości w rejonach Polski północnej, południowo-wschodniej czy wschodniej. Aby temu zaradzić, wiele polskich firm motoryzacyjnych podejmuje bezpośrednią współpracę ze szkołami, głównie w rejonach, w których są zlokalizowane fabryki — często w mniejszych miejscowościach, jak np. Sędziszów Małopolski, Tomaszów Lubelski czy Słupsk.

Perspektywy dla branży motoryzacyjnej są jednak bardzo optymistyczne, tym bardziej że widać duże zainteresowanie motoryzacją ze strony administracji państwowej:

rozwój centrów badawczo–rozwojowych, dofinansowanie na innowacje, działania wokół samochodów elektrycznych, zwiększenie zasięgu stref ekonomicznych, trendy związane ze zmianami w sposobie kształcenia, działania Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu oraz Zagranicznych Biur Handlowych. Z pewnością kondycja polskich firm byłaby znacznie lepsza, jeżeli efektywniej mogłyby one wykorzystywać rodzimy rynek, poprzez m.in. ułatwianie zbytu ich produktów w kraju. Tutaj potrzebne jest widoczne wsparcie, również wizerunkowe ze strony rządu i samorządów, ale przede wszystkim wola współpracy ze strony podmiotów dystrybucyjnych, które przecież w dużej mierze są polskimi firmami. [MIB]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ADAM SIKORSKI, prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej i PZL Sędziszów

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu