Kadry biorą firmy w leasing

Karolina Guzińska
opublikowano: 12-07-1999, 00:00

Kadry biorą firmy w leasing

25 proc. przedsiębiorstw do prywatyzacji znajduje się na Mazowszu

Najwięcej przedsiębiorstw państwowych trafiło w prywatne ręce drogą prywatyzacji bezpośredniej. Z rejestru wykreślono 92 proc. zakładów, które zaczęto prywatyzować w tym trybie. W odniesieniu do prywatyzacji pośredniej zrealizowano 63 proc. rozpoczętych projektów. Do sprywatyzowania zostało jeszcze ponad dwa tys. przedsiębiorstw. Najwięcej z nich znajduje się na Mazowszu.

Chociaż polityka prywatyzacji bezpośredniej zakłada podpisywanie przez inwestorów zobowiązań socjalnych oraz inwestycyjnych, procesy przekształceń własnościowych blokuje lęk pracowników przed restrukturyzacją — zwłaszcza przed redukcją zatrudnienia — oraz bierność zarządów.

Potrzebna promocja

— Tempo prywatyzacji jest niezadowalające. W tym roku sprywatyzowanych zostało około dwudziestu przedsiębiorstw państwowych, a program rządowy zakłada, że do końca 2001 roku powinno zostać sprywatyzowane 70 proc. ogółu. Chociaż nie ma żadnych przeszkód formalnych, część zakładów nie jest zainteresowana prywatyzacją. Ich dyrektorzy są nastawieni zachowawczo. Brakuje im strategii i planów na przyszłość — uważa Antoni Pietkiewicz, wojewoda mazowiecki.

Przedsiębiorstwa prywatyzowane w oparciu o lokalne kapitały prężnie rozwijają się w byłym województwie ciechanowskim.

— Początkowo odczuwaliśmy brak środków finansowych. Spłaty rat leasingowych i odsetek nie pozwalały na nowe inwestycje. Jednak dzięki uzyskaniu kredytu ze szwajcarskiego banku UBS kupiliśmy nowoczesną obrabiarkę i poszerzyliśmy asortyment produkcji — wspomina Kazimierz Hondra, prezes Faby w Baboszewie, produkującej narzędzia do maszynowej obróbki drewna.

Wizytówki regionu

Fabę sprywatyzowano drogą lea-singu pracowniczego (akcje posiada około 50 proc. załogi) jako jedną z pierwszych firm w regionie. Obecnie spółka dysponuje siecią handlową na terenie całej Polski. Jej zysk netto za pięć miesięcy 1999 r. wyniósł 1,29 mln zł. Faba eksportuje m.in. na rynki Danii i Niemiec z własnym znakiem firmowym.

Po początkowych trudnościach stanęła na nogi również Fabryka Sprzętu Oświetleniowego Polam-Pułtusk.

— Opieraliśmy nasz byt na współpracy z zakładami im. Róży Luksemburg. Kiedy w 1992 r. ogłosiły upadłość, zostawiły nas z portfelem zamówień i groźbą likwidacji. Na kupno przedsiębiorstwa zdecydowali się pracownicy. Pomimo trudności umocniliśmy pozycję i zdobyliśmy nowych odbiorców, chociaż konkurujemy z takimi potęgami jak Siemens i ABB — opowiada Adam Kwiatkowski, prezes spółki Polam-Pułtusk, w której akcjonariuszami są w 100 proc. pracownicy.

Fabryka kooperuje ze słoweńską firmą Eti Elektroelement Izlake. W efekcie powstały dwie spółki córki działające w Polsce — produkcyjna i handlowa.

W oryginalny sposób zaczęła sobie radzić ciechanowska fabryka narzędzi Fanar. Spółka rozpoczęła dodatkową działalność handlową sprzedając towar, którym jej będący w finansowej zapaści wierzyciele regulowali długi.

— Działacze związkowi obawiali się, że ich uprawnienia nie będą honorowane. Kilka dni stałem przy tablicy i tłumaczyłem, na czym polega prywatyzacja. W końcu mi zaufano, a zawiązana w 1993 r. spółka rozwija się dynamicznie. Nie mamy też konfliktów ze związkami zawodowymi — twierdzi Henryk Tomaszek, prezes spółki Fanar.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kadry biorą firmy w leasing