Kalinowski: Rolnicy zawdzięczają wyższe dopłaty PSL

opublikowano: 2004-10-19 19:58

Dopłaty dla rolnictwa w wysokości 55 proc. są sukcesem, ale sukcesu by nie było, gdyby nie starania Polskiego Stronnictwa Ludowego o zwiększenie tych dopłat - uważa przewodniczący Rady Naczelnej PSL, były wicepremier, Jarosław Kalinowski.

Zarzucił on byłym negocjatorom - Danucie Huebner i Janowi Truszczyńskiemu - popełnienie błędów w negocjacjach z Unią w

sprawie polskiego rolnictwa.

Na konferencji prasowej we wtorek przewodniczący klubu parlamentarnego PSL Waldemar Pawlak powiedział, że "mamy taką paradoksalną sytuację, że ci, którzy gotowi byli skapitulować, uważali, że nie uda się wywalczyć godziwych dopłat, teraz wystawiają piersi do orderów".

Kalinowski podkreślił, że zaproponowany przez Unię poziom dopłat w wysokości 25 proc. dopłat unijnych nie byłby sukcesem, gdyż dopłaty na tym poziomie nie zwróciłyby rolnikom wzrostu kosztów produkcji.

Zaznaczył on, że oponenci zwiększania dopłat - "mam na myśli ówczesną minister Huebner i ministra Truszczyńskiego" - byli przeciwni i zlecili wykonanie analiz, z których wynikało, że polscy rolnicy wytrzymają konkurencję nawet bez dopłat.

Zauważył, że na kwotę 55 proc. dopłat składają się 3 elementy: dopłaty z budżetu UE, przesunięcie środków z tzw. II filaru oraz środków z budżetu krajowego.

"Kiedy zaproponowaliśmy jako resort rolnictwa, w ramach rządu, to przesunięcie, by środków unijnych było mniej więcej 40 proc., wtedy minister Heubner z wielką awanturą mówiła nam, że to +strzał we własne stopy+ (...). Później okazało się, że wszystkie państwa kandydujące z tego skorzystały" - powiedział Kalinowski.

Huebenr nie chciała we wtorek komentować wypowiedzi przedstawicieli PSL.

Kalinowski zauważył, że pod koniec listopada 2002 r. SLD-owski rząd chciał zrezygnować z walki o rolnictwo, i tylko przeciwstawienie się PSL sprawiło, że nie doszło do tej kapitulacji.

W opinii PSL, dzisiejszymi zagrożeniami dla polskiej wsi są propozycje zmian we Wspólnej Polityce Rolnej dotyczące rynku cukru i owoców miękkich. Obydwie propozycje idą w kierunku liberalizacji rynku, co nie jest zgodne z polskim interesem.

Reforma cukru ma polegać m.in. na radykalnej obniżce gwarantowanych cen cukru i buraków cukrowych oraz na redukcji limitów produkcji i eksportu cukru.

Natomiast w zakresie polityki dotyczącej owoców miękkich Polska postuluje, by owoce takie (wiśnie, maliny, truskawki) objęte były unijnym wsparciem. Tymczasem Unia jest raczej zainteresowana zwiększeniem importu tych owoców z poza Unii, np. z Chin, które oferują je po niższej cenie.

awy/ mskr/