Kan nie chce na giełdę

ML
opublikowano: 2007-02-16 00:00

Właściciel odzieżowej marki Tatuum rozwija sieć nie tylko w Polsce. Nowością jest Ukraina.

Właściciel odzieżowej marki Tatuum rozwija sieć nie tylko w Polsce. Nowością jest Ukraina.

Sieć łódzkiej firmy Kan, dystrybutora odzieży marki Ta-tuum, w tym roku zwiększy się o 10 sklepów w kraju i kilkanaście poza Polską. Placówki pojawią się w Rosji, Czechach, Niemczech oraz na Ukrainie i Węgrzech. W Polsce działają 33 sklepy własne pod szyldem Tatuum i cztery franczyzowe. Zagraniczna sieć jest też duża, bo liczy 35 placówek, najwięcej w Rosji.

— Rynek rosyjski jest ogromny i szybko się rozwija. Na ten rok mamy podpisane na razie trzy umowy, ale z pewnością przybędzie więcej sklepów. Równie ciekawa wydaje się Ukraina. W tym roku postawimy tam pierwsze kroki i otworzymy trzy sklepy — informuje Jacek Ulowski, dyrektor finansowy firmy.

Najtrudniejszy jest rynek niemiecki, gdzie działają dwa sklepy Tatuum, ale firma chce stworzyć tam sieć sklepów własnych franczyzowych.

— Spoglądamy też w stronę Rumunii i Bułgarii. Chcemy tam zacząć za dwa lata — mówi Jacek Ulowski.

Odzież Tatuum jest dostępna w 100 placówkach multibrandowych, głównie w Polsce i Rosji.

— W przyszłości część z nich chcemy przekształcić je w sklepy monobrandowe — zapewnia Jacek Ulowski.

Sklepy finansowane są z funduszy własnych oraz kredytów. Kan, który wcześniej wspominał o giełdzie, teraz broni się przed debiutem.

— Zależy nam na dalszym rozwoju, ale wolimy opierać się na własnych zasobach i kredytach. Giełda obecnie nie jest preferowaną przez nas opcją uzyskania pieniędzy na rozwój — twierdzi Jacek Ulowski.

W 2006 r. przychody ze sprzedaży firmy były takie jak przed rokiem — sięgnęły 130 mln zł. Zysk netto spadł z 5,1 do 4,5 mln zł.