Kanapy się zsuwają

opublikowano: 04-02-2013, 00:00

Najbliższe wybory ogólnokrajowe (w gminach trwają nieustannie) do Parlamentu Europejskiego (PE) odbędą się w przedostatni weekend maja 2014.

Dla elektoratu rok i kwartał to jeszcze dużo czasu, ale klasę polityczną już ogarnia nerwówka. Zwłaszcza partyjki, które samodzielnie nie mają szans na przekroczenie progu 5 proc. głosów. Przymusowe zsuwanie się kanap świadczy o… dobrej znajomości polskiej ordynacji do PE. Kapitalne znaczenie ma okoliczność, że w tych wyborach wobec list koalicyjnych nie obowiązuje próg podwyższony do 8 proc., jak do Sejmu. Dlatego choćby jednorazowe zsumowanie partii niczym nie grozi, za to teoretycznie zbiera głosy.

Przy okazji komasacji nie tyle gruntów, ile partii wyciągane są meble ze składu rupieci. Na przykład prezes Janusz Piechociński chce przykleić koniczynkę PSL nie tylko na aktywnej kanapie Polska Jest Najważniejsza, ale nawet na zapomnianym Stronnictwie Demokratycznym. Najnowszą odpowiedzią Ruchu Palikota staje się odkurzenie już wręcz taboretu pod nazwą Socjaldemokracja Polska, dawno połamanego nawet w opinii jego twórcy Marka Borowskiego. Wszystkie te ruchy zwiastują, że w kadencji 2014-19 polska reprezentacja w PE znowu będzie merytoryczna jedynie w części. Niestety, nie zmienia się traktowanie euromandatu jako partyjnej przechowalni, zsyłki czy synekury za zasługi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy