Karen Notebook próbuje sił z Linuxem

Kamil Kosiński
opublikowano: 1999-08-30 00:00

Karen Notebook próbuje sił z Linuxem

MS Windows nie musi być przymusem

KŁOPOTLIWY SPRZĘT: Produkcja komputerów gotowych do pracy z systemem Linux wymaga doboru odpowiednich komponentów do ich montażu. Część kart graficznych i dźwiękowych nie współpracuje bowiem z tą platformą — wyjaśnia Artur Król, kierownik marketingu Karen Notebook. fot. Małgorzata Pstrągowska

Firma Karen Notebook wprowadziła do sprzedaży próbną partię notebooków z załączonymi dyskami instalacyjnymi systemu operacyjnego Linux. Na razie jest to tylko eksperyment, a uruchomienie seryjnej produkcji maszyn działających w oparciu o tę platformę zależy od zainteresowania klientów. Możliwe też, że jako pierwszy na sprzedaż komputerów z Linuxem na twardym dysku zdecyduje się wrocławski JTT.

Kontrolowana przez grupę Karen firma Idea Nord wyprodukowała w swej suwalskiej fabryce ograniczoną serię komputerów California Access przystosowanych do współpracy z systemem operacyjnym Linux. Do sklepów trafiło 500 komputerów, o łącznej wartości netto 2 mln zł. Do każdej z maszyn dodawana jest płyta CD z systemem Linux oraz przeznaczonym dla niego pakietem biurowym firmy Applixware, z licencją dla użytkownika domowego. Za prawo do rozpowszechniania tego oprogramowania wraz ze swoimi komputerami firma Karen zapłaciła 80 tys. zł. To, czy komputery przenośne z preinstalowanym Linuxem na stałe zagoszczą w ofercie Karen Notebook, będzie wiadomo pod koniec roku.

— O Linuksie mówi się coraz więcej. Chcieliśmy sprawdzić, jakie jest rzeczywiste zainteresowanie tym systemem. To, czy przystosowane do współpracy z nim komputery na stałe znajdą się w naszej ofercie, okaże się w październiku, gdy będą już znane wyniki sprzedaży serii próbnej — tłumaczy Rafał Kozłowski, product manager California Access w Karen Notebook.

Przedstawiciele Karen Notebook wcale nie są przekonani, że eksperymentalna oferta spotka się z dużym zainteresowaniem. Właśnie w obawie przed zaleganiem „linuxowych” komputerów na półkach, firma nie zdecydowała się na typową preinstalację systemu na twardym dysku, a jedynie na dodawanie jego specjalnie skonfigurowanej wersji na krążku CD.

— Dodawanie Linuxa na płycie CD-ROM, a nie na twardym dysku, pozwala nam sprzedawać te same komputery zarówno osobom zainteresowanym tym systemem, jak i tym, które nie chcą go używać. Te ostatnie po prostu nie muszą korzystać z przygotowanej przez nas płyty i mogą zainstalować na swoim komputerze jakikolwiek inny system operacyjny — wyjaśnia Artur Król, kierownik marketingu Karen Notebook.

Tylko gotowi

Również inni producenci komputerów podchodzą do preinstalacji Linuxa z dużą rezerwą. Nawet jeśli oferują swoje wyroby w konfiguracji „Linux readyŐŐ, to samego systemu na twardych dyskach maszyn typowo domowych nie umieszczają. Na specjalne życzenie instalują go jedynie na serwerach i wydajnych stacjach roboczych.

— Z naszych analiz wynika, że ludzie używający Linuxa wolą kupować tylko hardware i samodzielnie konfigurować system operacyjny — twierdzi Waldemar Całka z Compaq Polska.

Międzynarodowe koncerny traktują pod tym względem Polskę podobnie jak inne kraje Europy. Komputery biurkowe z preinstalowanym Linuxem sprzedają tylko w Stanach Zjednoczonych. Tłumaczą to tym, że system ten jest tam bardziej popularny niż na starym kontynencie.

Kandydat na pioniera

Być może i w Polsce już niebawem pojawi się jednak pierwsza firma, która zdecyduje się na klasyczną preinstalację Linuxa na twardych dyskach swoich komputerów. W branży mówi się, że takie zamiary ma JTT Computer. Jej przedstawiciel nie chciał na razie ujawnić planów przedsiębiorstwa.

— Obecnie nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć pogłoskom jakoby w najbliższym czasie miały trafić do sprzedaży komputery Adax z preinstalowanym systemem operacyjnym Linux. Przyznaję jednak, że nasza firma prowadzi badania zgodności sprzętowej produkowanych przez nas komputerów z tą platformą — podkreśla Michał Chmiela, kierownik marketingu Adaxa w JTT Computer.

Okienka górą

Producenci komputerów osobistych, którzy nie sprawdzają swoich maszyn pod kątem zgodności z Linuxem, wyrażają opinię, iż jest on zbyt skomplikowany dla przeciętnych użytkowników. Do zainteresowania się darmową platformą nie skłaniają ich też pierwsze próby odejścia od systemu Windows.

— Jakiś czas temu zdecydowaliśmy się sprzedawać nasze komputery po niższej cenie każdemu, kto zrezygnuje z używania dołączanego od nich systemu Windows. Do dziś nie znalazła się ani jedna osoba zainteresowana taką ofertą — dodaje Marek Maciaś z Optimusa.