Karkosik chce mieć więcej Hutmenu

Magdalena Graniszewska
06-02-2009, 18:37

Hutmen z grupy Romana Karkosika planuje buy-back. A potem… możliwe jest nawet wezwanie na wszystkie akcje.

Na zapowiedź buy-backu notowania Hutmenu - kontrolowanego przez Impexmetal Romana Karkosika -zareagowały euforycznie. W połowie piątkowej sesji, tuż po publikacji komunikatu, wystrzeliły w górę i zakończyły dzień na 21-proc. plusie. Ale o samym skupie na razie niewiele wiadomo.

Na razie miedziowa spółka zwołała walne, które ma uchwalić skup akcji własnych w celu umorzenia. Ile pieniędzy na to przeznaczy?

- Hutmen mógłby wydać na buy-back kilka milionów złotych – mówi Piotr Szeliga, prezes Impexmetalu.

Dla rynku taki zamiar może być pewnym zaskoczeniem. Pod względem biznesowym Hutmenowi wiedzie się przecież źle. Wrocławska spółka matka nie kryje, że w obliczu kryzysu że jej ambicją jest po prostu ograniczanie strat. Zależna huta Szopienice jest z kolei w likwidacji. W grupie radzi sobie jedynie Walcownia Metali Dziedzice, do której przeniesiono większość operacji z wrocławskiego Hutmenu.

Skąd więc pieniądze na buy-back?

- Hutmen ma pieniądze – poziom gotówki w firmie to obecnie kilkadziesiąt milionów złotych – zaznacza Piotr Szeliga.

Zgodnie z przepisami, spółka może skupić w ramach buy-backu akcje stanowiące do 10 proc. kapitału zakładowego. W przypadku Hutmenu taka część kapitału jest warta (wg kursu z piątkowego zamknięcia) ok. 3,5 mln zł.

Jeśli Hutmen rzeczywiście skupi z rynku tyle akcji, a następnie je umorzy, wzrośnie procentowy udział Impexmetalu w głosach na walnym (dziś wynosi 63,9 proc.). I, być może, Impexmetal przekroczy ważny próg 66 proc. Zgodnie z ustawą o obrocie, jego przekroczenie wymaga ogłoszenia wezwania na wszystkie pozostałe akcje spółki. Chyba, że akcjonariusz sprzeda akcje i zejdzie poniżej progu. Co zrobi Impexmetal?

- Nie zamierzamy sprzedawać akcji Hutmenu – deklaruje Piotr Szeliga.

Wniosek: możliwe jest ogłoszenie wezwania. Jego powodzenie będzie, oczywiście, zależało od ceny. Gdyby w wyniku wezwania Impexmetal osiągnął próg 90 proc, głosów, miałby już otwartą drogę do przejęcia pełnej kontroli nad Hutmenem. Mógłby po prostu przymusowo wykupić resztę papierów. A w kolejnym kroku wycofać spółkę z GPW. Czy takie myśli chodzą po głowie zarządowi Impexmetalu? Z prezesa trudno wydobyć odpowiedź.

- Rozważamy liczne scenariusze – ucina Piotr Szeliga.

Gdyby taki scenariusz się ziścił, Impexmetal mógłby przejąć 36 proc. akcji Hutmenu za ok. 12 mln zł (licząc przy obecnym kursie). Czyli za bezcen, gdyby porównać tę wartość z 240 mln zł, czyli wyceną tego samego pakietu z początku 2007 r. Hutmen przeprowadzał wtedy emisję akcji o wartości 170 mln zł. A ówczesny prezes, Andrzej Libold, zapewniał, że spółka ma przed sobą świetlaną przyszłość.

To również mało, gdyby odnieść dzisiejszą wartość tego pakietu do wartości nieruchomości, które Hutmen ma w portfelu. Zwykłym obserwatorom trudno je oszacować, szczególnie przy obecnym niepewnym rynku. Tymczasem spółka chętnie powołuje się np. na wycenę jej wrocławskich gruntów, zrobioną przez rzeczoznawcę w pierwszej połowie 2008 r. Wycenił je wtedy na 300 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Karkosik chce mieć więcej Hutmenu