Karstadt walczy o bieliznę

JBR
opublikowano: 2007-05-17 00:00

Urząd Patentowy musi rozstrzygnąć, czy bielizna to odzież. To kolejna odsłona walki o markę She.

Urząd Patentowy musi rozstrzygnąć, czy bielizna to odzież. To kolejna odsłona walki o markę She.

Kostiumami kąpielowymi She zajmie się Urząd Patentowy (UP) i zbada ten znak towarowy słowno-graficzny — zawyrokował wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). Marka należąca do firmy She z Andrychowa została unieważniona dwa lata temu na żądanie Karstadt Quelle. Niemcy uważają, że jest podobna do ich znaku i używana do tych samych towarów, m.in. odzieży.

Brand She unieważniono jednak tylko w części. UP pozwolił Polakom zachować go dla bielizny i kostiumów kąpielowych, bo Karstadt zastrzegł znak dla odzieży — tych części ubrania, które nosi się na wierzchu, inaczej niż bieliznę. Karstadt się nie zgadza.

— Opis naszego znaku został zgłoszony po angielsku. W tym języku clothing to ubranie, wszystko, co nosi się na ciele — mówi Jan Bucyk, rzecznik patentowy Karstadtu.

— Wszystkie słowniki podają, że clothing to odzież, a odzież to to, czego nie nosi się pod spodem — odpowiada Janusz Gołda, reprezentant She.

Rok temu Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) uchylił decyzję UP unieważniającą znak w części. Z wyrokiem nie zgodził się Andrychów. Wczoraj NSA oddalił jego kasację.

— Strony chyba niedokładnie zrozumiały, o co chodzi teraz w sporze. WSA nie badał sprawy merytorycznie i nie zastanawiał się, co jest bielizną, a co nie. UP naruszył zasady postępowania, nie zajął się sprawą w całości. Wniosek Karstadtu dotyczył unieważnienia marki w całości, a UP wyjął z niego kilka klas towarów i tylko te unieważnił — uzasadnia sędzia Rafał Batorowicz.

Spór wraca do UP. Urząd ma się zastanowić, czy bielizna to odzież.