Karty business: dla zaufanych
Firmy mogą bronić się przed nadużyciami
BLOKADA: Citibank (Poland), którym kieruje Harit Talwar, zaoferował swoim klientom korporacyjnym jeden z najpełniejszych pakietów, zabezpieczających firmowe karty business przed transakcjami fraudowymi dokonywanymi przez nieuczciwych pracowników. fot. ARC
Karty firmowe są solą w oku niektórych prezesów firm, a zarazem sprawdzianem lojalności i uczciwości dla pracowników użytkujących te karty. Plastikowy pieniądz, jeżeli użytkownik nie jest jego właścicielem, stanowi pokusę do osiągnięcia dodatkowych korzyści. Firmy mogą się jednak bronić.
— Trudno jest przekonać większość biznesmenów do wyrobienia karty ze względu na całkiem realne ryzyko utraty pieniędzy w wyniku wypłat dokonanych przez nieuczciwych pracowników. Z oferty kartowej banków korzysta raczej kadra kierownicza. I to przede wszystkim ta, która reprezentuje większe przedsiębiorstwa — twierdzi jeden z bankowców.
Idea z rysami
Karta typu business to nie tylko produkt dla prezesów, dyrektorów i kierowników, czyli swego rodzaju wizytówka informująca „należę do określonego grona wybrańców i w związku z tym chciałbym, aby mnie odpowiednio traktowano”. Właścicielem karty jest firma, a jej użytkownikami wszyscy pracownicy. Z założenia powinna być przeznaczona do regulowania wszelkich płatności, np. podczas podróży służbowych czy nieformalnych spotkań z kontrahentami.
Do jednego prowadzonego przez bank rachunku firma może otrzymać nawet kilkadziesiąt kart, zależnie od potrzeb, wielkości firmy i obrotów na jej rachunku. Właściciele firm z nieufnością jednak podchodzą do tej możliwości. Obawa zawsze jest jedna — mojemu pracownikowi może przyjść do głowy, aby wypłacić sobie znacznie więcej niż przyznany karcie limit. W końcu dla zwykłego człowieka karta bankowa to łatwe pieniądze.
Uczciwość kontrolowana
Złożenie reklamacji w banku niczego nie załatwia. Mało tego — firma narażona jest wówczas na dodatkowe koszty, ponieważ większość tego rodzaju transakcji fraudowych odbywa się zgodnie z regulaminem karty. Jeśli reklamacja pracodawcy — właściciela karty — zostaje odrzucona jako nieuzasadniona — firma musi ponieść na rzecz banku opłaty rzędu 50-200 zł. Nieuczciwie wypłacone pieniądze z reguły przepadają.
Klient korporacyjny — firma — składający wniosek o wydanie kart typu business ma prawo negocjować z bankiem szczegóły użytkowania kart — m.in. określić wspólnie z bankiem wysokości dziennych limitów wydatków przypadających na jedną kartę. To już czyni ją dla pracodawcy bardziej bezpieczną.
Najdalej jednak w zabezpieczeniu karty przed nieuczciwymi (zwanymi inaczej fraudowymi) transakcjami poszedł Citibank. Jego karta business posiada dodatkowe ubezpieczenie karty od nieuzasadnionych wypłat. Odpowiednia umowa z bankiem zakłada, że Citi może zwrócić pieniądze wypłacone ekstra, jeśli pracodawca — właściciel karty — spełni uzgodnione z bankiem warunki.
Egzekucja i na bruk
Podstawowym sposobem zrekompensowania poniesionych przez firmę strat jest próba wyegzekwowania nadpłaconej kwoty od osoby, która to zrobiła i zwolnienie jej z pracy. Dopiero później bank rekompensuje straty poniesione przez przedsiębiorstwo.
Dodatkowe zabezpieczenia transakcji kartowych zawarte w umowie z bankiem mają przyciągnąć do banku nowych klientów — firmy.
Po Citibanku podobne zabezpieczenia interesów przedsiębiorstw wprowadziła większość polskich banków.
Banki, chociaż znają skalę zjawiska, nie publikują danych na temat ilości i otoczenia transakcji fraudowych.
Paweł Zielewski