Karty miejskie poszły pod nóż

opublikowano: 20-05-2013, 00:00

Finanse osobiste

Chyba żaden bank tak często nie zmienia strategii jak Citi Handlowy. Kiedyś na potęgę sprzedawał kredyty gotówkowe, ale biznes w końcu zaorał. Dwa lata temu zaczął wydawać dualne karty miejskie — te właśnie poszły pod nóż.

Dwa lata temu Citi Handlowy zaczął mocną kampanię promocyjną rachunków osobistych direct. Nie dość, że były za darmo, jeśli użytkownik wydał kartą co najmniej 100 zł, a wpływy na rachunek wyniosły 1,5 tys. zł, to karta do konta pełniła równocześnie funkcję karty miejskiej. Płacąc nią, można było dostać zwrot 10 proc. wartości biletu. Jakiś czas potem Citi podwyższył limit transakcji na karcie do 500 zł oraz podniósł wymagany poziom wpływów do 2 tys. zł.

Rok temu bank w ogóle zmienił strategię i postanowił skoncentrować się na zamożnych klientach. W piątek bank poinformował, że od 1 sierpnia likwiduje konto direct. Posiadacz tego rachunku może się przesiąść na Citikonto, z tym że jest ono obwarowane znacznie większymi wymogami niż directowe. Rachunek jest za darmo przy wpływach 3,5 tys., przy poziomie 2 tys. trzeba zapłacić 6 zł, a mniejszym — 12 zł. Wzrosną też opłaty za używanie karty. Przy koncie direct było to 5 zł. W Citikoncie będzie to 6 zł.

Zmiany uderzą też w „złotych” klientów Citka. Od stycznia przyszłego roku konto Citi Gold będzie za darmo, jeśli miesięczne saldo na rachunku wyniesie 200 tys. zł oraz gdy miesięczne wpływy osiągną poziom minimum 12 tys. zł, a saldo na rachunkach wyniesie 50 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane