Rozbudowa sieci oddziałów, zwiększenie liczby bankomatów, nowe produkty na rynku — to zamierzenia SKOK Stefczyka na ten rok.
„Puls Biznesu”: Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa im. Franciszka Stefczyka znalazła się wśród naszych Gazel Biznesu 2005.
Andrzej Sosnowski, prezes SKOK Stefczyka: Cieszymy się z uzyskania tego wyróżnienia. Jak widać, konsekwentne dążenie do sprostania oczekiwaniom członków kasy się opłaciło. Obecnie do kasy przystąpiło już ponad 463 tys. osób. To oni wybierają, z której oferty rynkowej chcą skorzystać, a nasza propozycja jest często konkurencyjna dla banków, w szczególności dla osób o umiarkowanych dochodach czy małych i średnich firm. Z jednej strony członkowie kasy mogą korzystać z oferowanych przez nią usług, między innymi kredytów, lokat i kart bankomatowych, ale z drugiej — każdy z nich staje się jednocześnie jej współwłaścielem.
Jakie macie plany na ten rok?
— Wchodzimy na rynek z kilkoma nowościami, na przykład z obsługą członków kasy przez telefon i internet. Będziemy rozbudowywać sieć bankomatów. Rozwiniemy ofertę w zakresie przelewów transgranicznych we współpracy z Western Union. Mamy nowe propozycje dla pożyczających i oszczędzających oraz zamierzamy rozwijać sieć placówek.
Przez dekadę SKOK Stefczyka przekształcił się w prężną instytucję finansową. Czy nadal pozostanie ona kasą zwykłych ludzi?
— SKOK Stefczyka rozwija się i zmienia stosownie do rosnących oczekiwań członków kasy. Aby sprostać coraz bardziej wygórowanym wymaganiom, trzeba stale podnosić jakość usług, zwiększać ofertę. Jesteśmy w trakcie wznowienia certyfikatu na zgodność systemu zarządzania z normą ISO 9001:2000 w zakresie sprzedaży usług finansowych. Dysponujemy tym certyfikatem od stycznia 2003 roku.
Od 20 lutego obowiązują tzw. przepisy antylichwiarskie. Nie boicie się ograniczeń, które one niosą?
— Nie działamy dla zysku, stąd nie mamy się czego obawiać. Spółdzielcze kasy są alternatywą dla lichwy. Korzenie SKOK sięgają przedwojennych tradycji kas założonych przez Franciszka Stefczyka, które powstały, by walczyć z pożyczaniem pieniędzy na lichwiarski procent.
Prowadzicie także działalność non profit?
— Działamy na kilku polach. Podam przykład. Jesienią ubiegłego roku napisał do nas Piotr Czauderna, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej Akademii Medycznej w Gdańsku. Odpowiedzieliśmy na jego apel i wspomogliśmy klinikę w zakupie specjalistycznego sprzętu medycznego. Wspieramy wiele instytucji, w tym 13 domów dziecka, którymi opiekujemy się już trzeci rok. Przez fundacje i inne instytucje charytatywne dofinansowujemy różne projekty. Pomagamy także polskim kasom na Litwie, organizując staże i seminaria.



