„Kasandra”: nie idźcie tą drogą

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2009-10-07 06:35

Tym razem chodzi o drogę Węgier – ostrzega Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas. Jeśli rząd nic nie zrobi, recesja może nas dopaść.

Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Polska, przyznaje się do przesadnego pesymizmu.

Przypomnijmy — analityk na początku roku był autorem najniższych prognoz dla polskiej gospodarki.

Zapowiadał wyraźną recesję, ze spadkiem PKB w 2009 r. o 1,8 proc.

— Tamten scenariusz się nie sprawdza. Główny powód to bardziej łagodna, niż przewidywałem, polityka fiskalna państwa. Ten element podniósł poziom PKB o 1,5-2 pkt procentowe względem mojego szacunku — tłumaczy Michał Dybuła.

Jednak i tym razem BNP Paribas studzi optymizm. W przypadku obecnych prognoz chodzi o finanse publiczne.

— Niczego tak się nie boję, jak problemów związanych z narastaniem długu i ewentualną wyprzedażą polskich obligacji przez inwestorów —mówi Michał Dybuła.

Według jego podstawowego scenariusza, dług nie przekroczy progu ostrożnościowego 55 proc. PKB (co uruchomiłoby automatyczne zacieśnianie polityki fiskalnej), ale będzie bardzo blisko. To ogromne ryzyko.

— Wystarczy, że rząd potknie się w planie prywatyzacji albo złoty się osłabi i dług przebije próg. Przy poziomie 55 proc. inwestorzy zaczęliby uciekać, a to byłaby katastrofa — mówi Michał Dybuła.

Jego zdaniem, Polska powoli zaczyna przypominać Węgry z lat 2002-03.

— Też były liderem wzrostu, z którego rząd uczynił fetysz, też mieli wysoki dług publiczny i też nie byli zmotywowani, by go zatrzymać. W końcu dług wyrwał się spod kontroli, inwestorzy stracili zaufanie do rządu i wszystko skończyło się głęboką recesją — ostrzega ekonomista BNP Paribas.

Więcej znajdziesz w środowym „Pulsie Biznesu”

Możesz zainteresować się również: