Kasjer wypada, analityk mile widziany

Kto może liczyć na posadę w banku, a kto powinien zacząć rozglądać się za karierą w innej branży?

Bankowcy śpią nerwowo. Tym bardziej absolwenci finansów i bankowości drżą o swoją przyszłość. Gdyby skończyli studia kilkanaście lat temu, zrobiliby zawrotne kariery w działach ryzyka, marketingu i nowych produktów. Dziś nawet pracy przy okienku nie mogą być pewni.

WSPARCIE:
Zobacz więcej

WSPARCIE:

Złe opinie o firmie rozpowszechniają osoby zwalniane bez szacunku i klasy. Dobrze więc, że sektor bankowy łączy zwolnienia z troską o markę pracodawcy i oferuje outplacement — mówi Piotr Wielgomas, prezes Bigramu. Fot. Marek Wiśniewski

— Sektor fintech podkopuje tradycyjne banki, a w rolę konsultantów wcielają się boty. To pociągnie za sobą rezygnację z niektórych osób i stanowisk. Zwolnienia są nieuchronne — mówi Piotr Wielgomas, prezes spółki Bigram.

28 proc. przedstawicieli sektora finansowego, ankietowanych przez firmę doradczo-rekrutacyjną Bigram, chce na początku przyszłego roku odchudzić zespół w swojej głównej siedzibie. Jedna trzecia respondentów twierdzi, że nie zapadły jeszcze decyzje o redukcji personelu.

— Redukcje podyktowane są przekształceniami organizacyjnymi. Ale najczęściej wynikają z wdrażania nowych modeli biznesowych, czemu towarzyszy zmniejszenie liczby placówek stacjonarnych, upowszechnianie się usług mobilnych i popularyzacja płatności przez smartfony — tłumaczy Piotr Wielgomas.

Miękkie lądowanie?

Połowa redukcji nie obejmie więcej niż 10 stanowisk. Ale, jeśli wierzyć uczestnikom badania, zwolnieni ludzie nie pozostaną bez wsparcia: 50 proc. instytucji planujących cięcia chce wybranym osobom zaoferować outplacement. Kolejne 20 proc. takim programem obejmie wszystkich zwalnianych. Do najczęstszych działań outplacementowych należą: konsultacje psychologiczne, odprawy lub dodatkowe wsparcie finansowe i rozwój umiejętności zawodowych (odpowiednio 62, 46 i 38 proc.). Niektóre banki proponują pomoc w zakładaniu działalności gospodarczej lub szukaniu nowej pracy (odpowiednio 15 i 7 proc).

Sonia Andruszkiewicz, partner w spółce Bigram, uważa, że doświadczenie w bankowości jest mile widziane w wielu innych sektorach. Eksperci znają podstawowe mechanizmy rynku, więc ich szkolenie i przebranżowienie nie musi być kosztowe.

— Specjaliści i menedżerowie średniego szczebla odpowiedzialni za IT, finanse, zakupy i HR odnajdą się w każdej innej branży. Ich rola, kompetencje i umiejętności są uniwersalne, czyli dotyczą procesów ważnych dla większości firm. Sprzedawcy potrzebni są w FMCG, motoryzacji, wszędzie. Eksperci od ryzyka mogą rozważyć pracę w ubezpieczeniach. Osoby biegłe w obsłudze klienta zamożnego czeka kariera w charakterze osobistego konsjerża — przekonuje Sonia Andruszkiewicz.

Kompetencje na miarę czasów

Ponad 75 proc. badanych traktuje outplacement jako element employer brandingu — tworzenia przyjaznego wizerunku firmy.

— To odpowiedzialne podejście. Redukcje etatów mogą naruszyć reputację instytucji i jej menedżerów. Ten negatywny wpływ trzeba minimalizować. Z pożytkiem dla ludzi, z którymi firmy dziś się żegnają, ale których jutro znowu mogą potrzebować — ocenia prezes Wielgomas.

Banki, które zwalniają, często tworzą jednocześnie nowe stanowiska i ogłaszają duże nabory. Dwie trzecie głównych biur i central z początkiem 2019 r. wzmocni składy, zwłaszcza w działach obsługi klienta, sprzedaży i IT. Prawie 75 proc. tych placówek przyjmie do pracy ponad 10 osób. W 40 proc. pojawi się ponad 50 nowych pracowników, a w 20 proc. — ponad stu.

— Dziwna to sytuacja: redukcjom w bankach towarzyszą problemy z pozyskaniem niektórych fachowców. Nowe modele biznesowe skazują pewne specjalności na wymarcie. Jednocześnie powstają profesje, o których kilkanaście lat temu mało komu się śniło — zaznacza szef Bigramu. Przykładem jest data scientist — czyli analityk danych, okrzyknięty przez „Harvard Business Review” najseksowniejszym zawodem XXI wieku.

— Jeden ze światowych gigantów IT szacuje, że do 2020 r. będzie pojawiało się rocznie 700 tys. ofert pracy dla analityków, programistów i inżynierów danych. Także w Polsce jak grzyby po deszczu powstają centra data science, co oznacza zapotrzebowanie na fachowców od big data. Poszukuje ich m.in. krajowy sektor finansowy. W odpowiedzi na potrzeby rynku uruchomiliśmy studia magisterskie — Big Data Analysis — podkreśla dr hab. Aneta Hryckiewicz z Katedry Rachunkowości Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Bez analityków, statystyków i programistów nie poradzą sobie ubezpieczenia. Dlatego Agata Jach, dyrektor HR i członek zarządu Grupy AXA, jest spokojna o przyszłość młodych, zdolnych, którzy się w tych dziedzinach specjalizują. Są oni mile widziani w jej firmie, która przechodzi transformację cyfrową — eksperymentuje z systemami uczącymi się i robotyką, a od kilku lat z powodzeniem prowadzi sprzedaż i ocenę ryzyka z pomocą sztucznej inteligencji.

— Praca nie musi polegać na klikaniu w kółko w te same pola, kopiowaniu danych i wykonywaniu prostych obliczeń. To wszystko mogą robić roboty. Od ludzi natomiast oczekuje się kreatywności, świeżego spojrzenia, umiejętności zamiany danych w informacje, a informacji — w wiedzę i mądrość — argumentuje Agata Jach. Bankowcy w motoryzacji, HR i retailu, niefinansiści w bankach — takich doczekaliśmy się czasów.

Zgłoś się do konkursu „PB”: Siła przyciągania

Pokaż, jak rekrutujesz, wdrażasz i zatrzymujesz talenty w swojej firmie. Zgłoś się do konkursu Siła Przyciągania 2018. Udział jest bezpłatny, na zgłoszenia czekamy do 12 października. Sprawdź szczegóły na stronie silaprzyciagania.pl.

Weź udział w konferencji "Employer Branding w praktyce", 6-7 grudnia 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Kasjer wypada, analityk mile widziany