Gigant jest bliski zakupu kopalni miedzi w Ameryce Łacińskiej. Na złoża i energetykę wciąż ma apetyt.
Od takich kwot kręci się w głowie. KGHM, dziesiąty na świecie producent miedzi, podwyższył tegoroczną prognozę zysku netto z 8,35 mld zł do 9,64 mld zł. Prognoza przychodów, już wcześniej gigantyczna, też jest wyższa — zamiast 16 mld zł będzie 18,93 mld zł.
"Wzrost prognozowanego wyniku jest przede wszystkim skutkiem korzystniejszego od zakładanego poziomu notowań metali oraz wyższego wolumenu sprzedaży miedzi i srebra" — objaśnił zarząd.
Rynek od dawna spodziewał się korekty, a kurs KGHM zareagował wczoraj lekkim zaledwie odbiciem na ogłoszenie nowych szacunków. Na uwagę zasługuje za to korekta nakładów na przejęcia.
"Poziom inwestycji kapitałowych, wyższy o 19 proc. (czyli o 1,7 mld zł — red.), wynika głównie ze zwiększenia zakładanych nakładów na projekty w obszarach: rozwoju bazy zasobowej oraz dywersyfikacji źródeł przychodów" — głosi komunikat.
Na co konkretnie? Rynek pogrążył się wczoraj w spekulacjach. Na kopalnię stawia Tomasz Duda z Ipopemy Securities.
— Jeśli spółka zwiększa prognozę nakładów na inwestycje kapitałowe na cztery miesiące przed końcem roku, to znaczy, że można się spodziewać transakcji. Nie sądzę, aby był to projekt w branży energetycznej, bo nie widzę już w Polsce wystarczająco atrakcyjnych aktywów do wzięcia. Chodzi zapewne o zapowiadane przez zarząd przejęcie działającej kopalni miedzi, a być może również jakiegoś złoża. KGHM podawał, że interesują go duże podmioty kopalniane, wydobywające ponad 50 tys. ton rocznie. Na rynku jest takich obecnie sporo, i w Europie, i w Afryce, i w obu Amerykach — uważa Tomasz Duda.
Sam Herbert Wirth, prezes KGHM, jest oszczędny w komentarzach.
— Intuicja rynku, wskazująca na możliwe przejęcie kopalni, jest słuszna. Celujemy obecnie w Amerykę Łacińską — ujawnia Herbert Wirth.
Podkreśla jednak, że zwiększone nakłady mają sfinansować również przewidziane w strategii inwestycje w złoża metali, a także w sektor energetyczny.
— Energetyka generuje na razie jedynie 17 proc. przychodów KGHM, a celem jest 30 proc. Dlatego będziemy inwestować i w energetykę wodną (KGHM startuje w prywatyzacji ZEW Niedzica — red.), i w aktywa produkujące energię — zapowiada prezes.
Sceptyczny jest jednak Michał Marczak, szef działu analiz DI BRE Banku.
— Doświadczenie wskazuje, że zarządy KGHM często sygnalizują, że są już blisko transakcji, a potem do niej nie dochodzi, z różnych przyczyn — przypomina.