Kierowcy! Nie znacie dnia ani godziny

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2002-11-26 00:00

W Polsce jest sześć stacjonarnych punktów kontroli ciężarówek — dwa w okolicy Warszawy i po jednym nieopodal Łodzi, Poznania, Opola i Krakowa. Każdy z nich jest wyposażony w wagę stacjonarną, która umożliwia dokładne określenie masy samochodu i nacisku na poszczególne osie. Około kilometra przed takim punktem, w nawierzchni zamontowana jest dodatkowo tzw. waga selekcyjna. Rejestruje ona bez zatrzymywania samochody o masie powyżej 3,5 tony. Współpracuje z kamerą, która przekazuje do monitora, zainstalowanego w punkcie kontroli obraz każdego pojazdu przekraczającego dopuszczalne wartości masy lub nacisku osi, wraz z informacją, o ile proc. zostały one przekroczone. Zanim ciężarówka dotrze od miejsca zainstalowania kamery do punktu kontroli, mija około 20 sekund.

Tak wygląda teoria. W praktyce, na monitorze można zidentyfikować ciężarówkę tylko w dzień. Aby to zrobić w nocy, należałoby zapalić reflektory zainstalowane przy kamerze. Inspektorzy jednak tego nie robią, bo światło ostrzega kierowców przeładowanych ciężarówek. Nocna kontrola ITD wygląda więc jak zabawa w ciuciubabkę.

— Nikogo nie złapiemy, przecież wszyscy mają CB radio — narzeka jeden z inspektorów.

Kierowcy doskonale wiedzą gdzie znajdują się wagi. Światła w pobliżu kamery i wagi selekcyjnej są dla nich sygnałem, że właśnie trwa kontrola. Informacje przekazywane przez radio rozchodzą się szybciej niż dowcipy rozsyłane pocztą elektroniczną.

— Prawdopodobnie wszyscy ci, którzy mają coś na sumieniu już stoją na parkingach lub próbują dostać się do Warszawy inną drogą — mówi jeden z policjantów towarzyszących inspektorom.

Zdaniem Ryszarda Kawki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autosrtrad, ruch ciężarowy w czasie, kiedy inspektorzy transportu drogowego stoją na drodze, gwałtownie spada.

Inspektorzy zatrzymują wreszcie ciężarówkę. Po blisko 30 minutach kontroli dokumentów jej kierowca dowiaduje się, że ma szczęście.

— Pod względem technicznym nie mam żadnych zastrzeżeń, bo samochód jest prawie nowy. Dokumenty przewozowe, dowód rejestracyjny i ubezpieczenia też są bez zarzutu. Ponieważ kierowca przewozi materiały łatwo psujące się, sprawdziłam też jego książeczkę zdrowia — wszystko w porządku. Niestety przekroczony został czas jazdy ciągłej. Z uwagi na to, że jest to przewoźnik krajowy, odstępuję od nałożenia kary, która wyniosłaby około 1 tys. zł — mówi Izabella Woźniak, inspektor ITD.

Zgodnie z zaleceniem głównego inspektora ITD, przewoźnicy krajowi, nie przestrzegający zapisów ustawy o czasie pracy kierowców, do końca 2002 r. nie będą karani, a jedynie pouczani. W ten sposób inspekcja chce dać im czas na wyposażenie swoich samochodów w odpowiednie tachografy. Przewoźnicy międzynarodowi nie mogą liczyć na pobłażliwość. Od dawna bowiem jeżdżą za granicą, przestrzegając przepisów umowy AETR, której zapisy są niemal identyczne z ustawą o czasie pracy kierowców.

Minuty płyną. Od dłuższego czasu nie przejechała żadna duża ciężarówka.

— Trzeba wygasić jupitery, przechytrzymy ich — decyduje jeden z inspektorów.

Już po 15 minutach „ciemności” udaje się zatrzymać dwa samochody — jeden z nich jest przeciążony.

— Co mam zrobić, przecież nie pojadę z takim ładunkiem bocznymi drogami. To moja pierwsza kontrola — żali się Kazimierz Wójcik, kierowca z firmy Riwer Side z miejscowości Babica.

Ważenie jego samochodu wykazało przekroczenie ma- sy dopuszczalnej pojazdu o 600 kg.

— To niewiele — uznają kontrolerzy.

Samochód przewozi jednak tzw. ADR-y, czyli materiały niebezpieczne. Dlatego inspektorzy przez blisko 40 minut bardzo uważnie sprawdzają jego stan techniczny. Spostrzegają wreszcie brak ogranicznika prędkości, wymaganego przy przewozach materiałów niebezpiecznych, a dokumenty przewozowe są według nich źle wypełnione. To oznacza karę 2,3 tys. zł.

Z szoferki drugiego z zatrzymanych samochodów, nowiutkiego Iveco, wyraźnie słychać krzyki — to kierowca dzwoni do pracodawcy.

— Ta ciężarówka nie jest własnością firmy, dla której jeździ. Została jej użyczona w ramach testu przed ewentualnym zakupem. Być może dlatego kierowca nie dysponuje dokumentem uwierzytelniającym tachograf — tłumaczy Izabella Woźniak.

Jeżeli dojdzie do zakupu testowanego pojazdu, jego cena będzie o 2 tys. zł wyższa niż przed kontrolą, bo tyle wyniosła kara nałożona przez inspektora.

Po trzech godzinach czatowania na drodze kontrolerzy kończą akcję.

— To dopiero początek. Planujemy blokady dróg. Inspektorzy będą ustawieni przy punktach kontrolnych, ale i przy trasach, którymi można je ominąć. Nikt się nie wymknie — ostrzegają.