Kierowcy wolą pracę na Zachodzie

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2005-03-10 00:00

Problem doboru kadr nie ominął rynku TSL. Przede wszystkim brakuje osób absolutnie niezbędnych w procesie logistycznym — kierowców.

Niewątpliwie, obecnie znacznie łatwiej o wykwalifikowaną kadrę niż 5-6 lat temu. Na rynku jest coraz więcej spedytorów, handlowców czy logistyków, którzy pracują w branży już wystarczająco długo, aby nabrać wiedzy i doświadczenia.

Efekt skali

Jednak dużo łatwiej nie znaczy — łatwo. W końcu rynek TSL w Polsce to dopiero kilkanaście lat.

— Łatwiej jest m.in. dlatego, że wiele firm z branży pada, a potencjalni pracownicy poszukują już nie tylko możliwie najwyższych wynagrodzeń, ale też przyjaznego środowiska pracy, stałości zatrudnienia, profesjonalnego zarządzania itp. — opowiada Ireneusz Grajewski, dyrektor operacyjny Frans Maas Polska.

Trzeba też przyznać, że absolwenci wydziałów logistyki czy transportu są z roku na rok coraz lepiej przygotowani.

— Płace dla doświadczonych i kreatywnych pracowników rosną i prawdopodobnie w ciągu 2-4 lat będą zbliżone do poziomu płac w innych krajach unijnych — nie przewiduję więc dużego zagrożenia odpływem np. spedytorów w poszukiwaniu lepszych zarobków — podkreśla Ireneusz Grajewski.

Podstawowe ogniwo

Nie ma transportu bez kierowców. Tymczasem okazuje się, że to ta grupa zawodowa najczęściej poszukuje zatrudnienia za granicą. Poszukuje i... znajduje.

— Rzeczywiście, w przypadku kierowców sytuacja wygląda nieco gorzej. Już teraz coraz częściej poszukują oni zatrudnienia np. w Wielkiej Brytanii — przyznaje Ireneusz Grajewski.

Zdaniem Marcina Polewicza z firmy Uniweg, to właśnie kierowcy w znaczący sposób skorzystali z przystąpienia Polski do Unii.

— Coraz więcej kierowców z naszego kraju świadczy usługi w Anglii czy Irlandii, gdzie płace są wyższe — zaznacza Marcin Polewicz.

Druga strona

Przygotowanie teoretyczne i ogólne doświadczenie w branży to tylko jedna strona medalu. Poważne firmy spedycyjne różnią się między sobą wewnętrzną strukturą, organizacją pracy, priorytetami, strategią czy wreszcie korporacyjną kulturą. I to są te szczegóły, których nie można nauczyć się w szkole czy pracując w innej firmie.

— Tego firma musi swoich ludzi nauczyć sama. Frans Maas kilka lat temu uruchomił w siedzibie głównej w Venlo (Holandia) International Business School, w której odbywają się szkolenia i zajęcia dla pracowników wszystkich szczebli firmy z całej Europy. W ubiegłym roku przez tę szkołę przewinęło się ponad 1 tys. osób, z czego niemal 700 to spedytorzy. Uczą się tam wewnętrznych procedur, poznają systemy, nasze własne standardy pracy. Innymi słowy — uczą się firmy — mówi Ireneusz Grajewski.

Marcin Polewicz jest zdania, że w przypadku osób zajmujących stanowiska średniego i niższego szczebla kierowniczego sytuacja nie wygląda najgorzej.

— Wśród absolwentów są osoby, które po kilkumiesięcznym szkoleniu znajdują u nas swoje miejsce, a praktyka pokazuje, że odnoszą również znaczące sukcesy. Firmy TSL powinny bardziej obawiać się odpływu kadry podstawowej na stanowiskach fizycznych niż biurowych i menedżerskich. Różnica w wynagrodzeniu w przypadku tych ostatnich, w stosunku do starej UE, nie jest już tak znacząca — mówi Marcin Polewicz.

Nowa branża, nowy problem

Logistyka wymaga z jednej strony doświadczenia, a z drugiej — wymusza ciągłe poszukiwanie nowych rozwiązań. Szukanie sprawnych logistyków przy takich wymaganiach jest trudne.

— Możliwości są dwie: zatrudnianie ludzi, którzy mają w sobie potencjał, solidne podstawy niekoniecznie kierunkowej wiedzy i ambicję mierzenia się z nowymi wyzwaniami, albo uważne przeglądanie CV, które pojawiają się w firmie niby przypadkiem, a przysyłają je dobrzy fachowcy, w celu sprawdzenia, czy gdzieś nie są potrzebni bardziej niż u dotychczasowego pracodawcy — mówi Tadeusz Gruba, prezes Vos Logistics Polska.

Najlepszą rekomendacją dla logistyka są zrealizowane projekty — im bardziej różnorodne, tym lepiej. Polacy to dobrzy pracownicy. Firmy ze starej Unii doskonale o tym wiedzą. Lekarze, kierowcy... to dlaczego nie logistycy.

— W holenderskiej centrali Vos Logistics Polacy pracowali jeszcze zanim UE zgodziła się na poszerzenie wspólnoty... — zapewnia Tadeusz Gruba.