Kilka scenariuszy dla świata

ROZMAWIA GRZEGORZ NAWACKI
opublikowano: 07-10-2011, 00:00

Polska będzie mocarzem w Europie, wybuchnie wojna Chin z USA, nie będziemy budować domów, ale je uprawiać, paliwo będzie z cukru, a człowiek będzie żył 200 lat – taką wizję kreśli futurysta Peter Schwartz

Tekst pochodzi z dodatku "PB Weekend"

Zobacz więcej

Peter Schwartz

Jak będzie wyglądał świat za 10–20 lat? Co będzie trzymał w rękach nasz czytelnik?

Niektórzy ludzie będą czytali papierową prasę, ale większość będzie korzystała z elektronicznych wersji na komputerze czy iPadzie. Większość będzie nosiła złożony kawałek plastiku, który wyjmie z walizki, rozłoży, włączy i za chwilę ściągnie na niego aktualne wydanie gazety.

Wzbogacone o animacje, filmy i dźwięk.

To tworzy nowe media. Dotąd mieliśmy statyczne media drukowane i dynamiczną telewizję. Teraz nastąpi połączenie gazety, telewizji i komputera. Podręczniki będą zawierały symulacje, filmy, które ułatwią naukę.

A jak wyłączą nam zasilanie?

Bez elektryczności nie będziemy w stanie nawet czytać… Już tak jest. Gdy samolot podchodzi do lądowania, trzeba wyłączyć iPada i koniec czytania!

Czym będziemy jeździć?

Do 2020 roku niemal każde nowe auto będzie miało baterię, silnik hybrydowy lub turbinę napędzaną gazem naturalnym. Czeka nas jazda elektryczna.

Skąd weźmiemy tyle energii elektrycznej?

Jedna z większych zmian w sektorze energetycznym związana będzie z biologią syntetyczną. Mam na myśli modyfikowanie i tworzenie mikroorganizmów, aby robiły dokładnie to, czego chcemy. Jeden z pierwszych przykładów to firma Amyris, która zmodyfikowała bakterię E.coli. W Brazylii ma rafinerię, w której dzięki tym bakteriom przerabia cukier na węglowodory. Z cukru produkuje paliwo do diesla. To początek wielkiej biorewolucji! Będziemy wykorzystywać naturę do rozwoju. W ten sposób uczynimy bogatymi kolejne 4 mld ludzi. To nowa rewolucja przemysłowa, na miarę wynalezienia silnika parowego.

Do czego będziemy używać biotechnologii?

Stworzymy nowe materiały, tworzywa, włókna. Będziemy nawet w stanie uprawiać domy.

Jak to uprawiać?

Drzewa rosną przez dekady. Natura potrafi wyhodować wielkie rzeczy. Tyle że wolno. My nauczymy ją, by robiła to szybko. Będziemy uprawiać budynki. Do 2050 roku zobaczymy pierwsze organiczne domy.

I co będziemy jeść w takim domu?

Syntetyczne mięso. W ciągu 40 lat opracujemy metody wyhodowania doskonałego steku. Ale zwrócimy się też do lokalnego, zdrowego jedzenia. Tego ludzie będą chcieli coraz więcej. Ale od pigułek nie uciekniemy…

…a jednak.

Kolejna rewolucja będzie dotyczyła procesu starzenia się. Mój syn ma 21 lat. Przed czterdziestką zacznie brać leki przeciw starzeniu się. I zwolni je. Będzie długo żył jako młody człowiek. Nie mówię o 50 latach, ale o 200 czy nawet 300–400. W ostatnim stuleciu podwoiliśmy średnią długość życia, teraz nastąpi kolejne podwojenie. Dopiero rozszyfrowujemy DNA. Ale to jedyna rzecz, której nie jestem pewien, bo wymaga wielkiego przełomu. Reszta wydarzy się na pewno!

Wróćmy do bliższej przyszłości. Kto będzie światowym liderem gospodarki w 2020 roku?

Będzie szorstka równowaga pomiędzy Chinami i USA. Chiny zostaną największą gospodarką świata. Indie nie będą daleko w tyle. Podobnie Europa. Świat nie będzie miał jednego lidera, będzie wielobiegunowy.

Gdzie na tej mapie będzie Polska?

Polska ma duże szanse. Jest na najlepszej drodze, by dorównać Niemcom, Francji i Wielkiej Brytanii. To cztery naprawdę silne gospodarki europejskie. Hiszpania nie będzie tak silna. Włochy się staczają, są świetne jako miejsce do życia, ale mają fatalny rząd.

Fajnie żyje się także w Grecji. Zbankrutuje?

Grecja już zbankrutowała, tylko głośno się o tym nie mówi. Pytanie, czy zostanie w strefie euro i inni członkowie będą chcieli ją uratować, czy wyrzucić. Stawiam na to, że uratują. Niemcy i Francja wolą ponieść koszty, aby nie doprowadzić do rozpadu strefy euro. A w rezultacie do rozpadu całej Unii Europejskiej. Ale to nie jest największe ryzyko.

Coś jeszcze gorszego wisi nad nami?

Imigracja z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu. Europa nie chce tych ludzi, ale ich potrzebuje jako pracowników. Problem w tym, że to nie są biali chrześcijanie jak Europejczycy. Potrzeba metody na integrację tych ludzi.

Nasz minister finansów straszy wybuchem wojny. Ma rację?

III wojna światowa nam nie grozi. Ale możliwa jest wojna pomiędzy Chinami i USA. Powojenne pokolenia Europejczyków nie chcą walczyć ani iść do wojska; nie mają natury wojowników. W USA jest inaczej, wciąż mamy wielu kowbojów. Rząd w Teksasie pozwala nosić broń, by strzelać do kojotów… Ryzyko wybuchu wojny z Chinami jest bardzo duże. Chiny nie zaatakują, bo po wielu latach niepokojów chcą 50 lat spokoju. Inaczej jest z USA. Wielu Amerykanów uważa, że trzeba zrobić wszystko, by utrzymać pozycję mocarstwa. Nie chcą być równi Chinom czy Indiom. Chcą być absolutnym liderem. I mogą sprowokować konflikt.

Inwestuje pan na giełdzie?

Lepszym inwestorem jest moja żona. Ma tytuł MBA w finansach. Ja jej tylko pomagam.

Przewidział pan kryzys finansowy?

To złe określenie. Mieliśmy dwa scenariusze: z kryzysem i bez niego. I odpowiedzi, co zrobimy. Dokonaliśmy kilku inwestycji. Założyliśmy, że kryzys uderzy w dolara amerykańskiego, co skłoniło nas do kupna akcji w Singapurze, bo tamtejsza waluta nie jest skorelowana.

Pana firma kreśli scenariusze. Kto je kupuje?

Naszą rolą jest nakreślenie różnych scenariuszy i analiza, jak mogą wpłynąć na firmę. Dzięki temu może ona zminimalizować ryzyko. Świat jest bardzo zmienny i niepewny. Tym ważniejsze jest przewidywanie, co może się wydarzyć i jak wpłynie to na biznes.

Jak to się robi?

Planowanie scenariuszy zaczyna się od kluczowego pytania: co będzie wpływało na podjęcie decyzji? Jeśli adresujesz produkt do 20–30-latków, to dokładnie wiesz, ilu ich jest i ilu będzie za 10 lat. Ale to, jaki będzie ich styl życia oraz ile będą mieli pieniędzy, na co je będą wydawać, to nie jest oczywiste. Tworzymy scenariusze rozwoju wypadków, aby firmy mogły do nich dopasować strategię. Wystarczy spojrzeć na Apple, który rośnie, i Nokię, która ma problemy, bo nie przygotowała się na scenariusz rozwoju rynku smartfonów. Nie przewidziała zmiany modelu komunikacji. Zawładnęła nią arogancja: „to my kontrolujemy rynek, to my dyktujemy warunki”. Apple na nowo odkrył rynek muzyczny, telekomunikacyjny, a teraz wydawniczy i telewizyjny. &

Peter Schwartz

Amerykański pisarz i futurysta. Zajmuje się przewidywaniem przyszłości oraz planowaniem możliwych scenariuszy. Pracował m.in. dla Royal Dutch Shell. W 1988 roku założył Global Business Network, firmę doradztwa strategicznego, która ma 30 biur i zatrudnia 1,5 tys. pracowników. Z wykształcenia inżynier lotniczy. Był konsultantem filmów „Raport mniejszości” i „Gry wojenne”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ROZMAWIA GRZEGORZ NAWACKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu