Samo zobaczenie się szefów rządów naturalnie było pożyteczne w kontekście najbliższych szczytów — w czwartek-piątek 29-30 czerwca w Brukseli zbiera się Rada Europejska, zaś 11-12 lipca w Wilnie odbędzie się długo oczekiwana zbiórka Rady Północnoatlantyckiej, czyli najwyższego organu NATO. Notabene do Brukseli przyjedzie ta sama premierowska czwórka, natomiast w Wilnie nastąpi jedna kadrowa wymiana, jako że polskie krzesło przy stole sojuszu od 1999 r. zajmuje zawsze prezydent.
W strukturach unijnych V4 postrzegana jest jako jedna z grupek terytorialnych — analogicznie do bałkańskiej, skandynawskiej, bałtyckiej czy Beneluksu. Dla NATO natomiast Wyszehrad to centralny fragment teatru działań militarnych na wschodniej rubieży sojuszu, którego znaczenie wzrosło najpierw po agresji Rosji na Ukrainę w 2014 r., a skokowo po pełnoskalowej wojnie od 2022 r. W tym kontekście warto przypomnieć kilka liczb ilustrujących realną siłę państw V4 w obu wielkich strukturach. Rada UE podejmuje decyzje legislacyjne tzw. podwójną większością kwalifikowaną — za musi opowiedzieć się co najmniej 55 proc. państw (obecnie 15 z 27) stanowiących co najmniej 65 proc. ludności UE. Na dwóch biegunach znajdują się: Niemcy z udziałem 18,59 proc. oraz Malta z 0,12 proc. Wyszehrad w całości ma 14,15 proc. ludnościowych głosów, zaś poszczególne państwa: Polska — 8,41, Czechy — 2,36, Węgry — 2,17, Słowacja — 1,21.
Innego typu klasyfikację prowadzi kwatera główna NATO. Według najnowszego raportu wydatki militarne państw wyszehradzkich w 2022 r. wynosiły w procentowym odniesieniu do PKB: Polska — 2,42, Słowacja — 1,76, Węgry — 1,44, Czechy — 1,34. Ten wskaźnik dowodzi dużej niespójności V4. Polski rząd w ostatnich latach wykonał radykalny zwrot budżetowy w stronę wydatków zbrojeniowych, u sąsiadów także coś drgnęło (Węgry jeszcze niedawno wydawały tylko 1,01), ale nie mają oni zamiaru spełnić zobowiązania wszystkich państw NATO ze szczytu w 2014 r. — osiągnięcia do 2024 r. poziomu wydatków militarnych w wysokości 2 proc. PKB.
Polityczna poprawność wymusza na władcach V4 klajstrowanie głębokich rozbieżności w wielu sprawach. Jednym z ważnych tematów poniedziałkowej zbiórki był problem migracji. Z okrągłych wypowiedzi premierów wynikało, że mają zgodne opinie, a przecież to nieprawda. Podczas niedawnego głosowania w Radzie UE stanowiska wobec rozporządzeń regulujących nowy system azylowo-migracyjny ministrowie z Polski i Węgier jako jedyni byli przeciw, czeski odniósł się entuzjastycznie, zaś Słowacja miała zastrzeżenia, ale w końcu nie głosowała przeciwko. Premierzy Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán w Bratysławie zdecydowanie potwierdzili niezgodę na przyjęty kompromis. Petr Fiala kluczył, a przecież powinien oznajmić publicznie kolegom, dlaczego reforma polityki migracyjnej jest dla państw UE korzystna. W parlamencie krajowym silnie argumentował, że solidarnościowy kompromis zwiększa ochronę zewnętrznych granic dzięki wspólnym procedurom azylowym i usprawnia wydalanie nielegalnych imigrantów. Taka radykalna rozbieżność wyszehradzkich rządów jest tylko jednym świeżym przykładem. Warto przypomnieć głosowanie Rady UE w sprawie rozporządzenia chroniącego unijną atmosferę przed truciem przez samochody spalinowe. Przyjęte zostało przez 23 państwa zamieszkiwane przez 72,49 proc. obywateli. Wstrzymały się trzy rządy reprezentujące 19,10 proc. mieszkańców, ale absolutnie nie z V4. Jedynym ministrem spośród 27, który wcisnął guzik czerwony, była całkowicie osamotniona Anna Moskwa…

