Kłamstwo ma krótkie nogi

DI
opublikowano: 2010-02-08 16:27

Rzekome kradzieże aut, symulowane stłuczki, fikcyjne uszczerbki na zdrowiu. Kierowcy chwytają się różnych sposobów, by wyłudzić odszkodowanie. Oto cztery przykłady oszustw odkrytych przez towarzystwo ubezpieczeniowe Generali.

1. Gdzieś w Czechach samochód Renault uderzył w drzewo. Kierowca wyszedł z wypadku bez uszczerbku. W ciągu pół godziny pojazd został załadowany na lawetę i odholowany. Następnego dnia wóz pomocy drogowej przywiózł rozbite auto wraz z jego właścicielem w to samo miejsce. Mężczyzna wykonał telefon. Po chwili przyjechała policja i kolejny samochód pomocy drogowej. Jaki był cel takiego działania? Kierowca jechał na podwójnym gazie i wiedział, że jego roszczenie zostanie odrzucone. Na drugi dzień nie miał on już alkoholu we krwi, więc zadzwonił na policję. Jednak nie zdawał sobie sprawy, że zdarzeniu przyglądał się pewien mężczyzna, którego zaciekawiło dziwne zachowanie kierowcy.

2. W Pazardjik (średniej wielkości miasto w Bułgarii) drogi samochód został sprzedany komuś, kogo wyraźnie nie było na niego stać. „Kupujący” był śmiertelnie chory. Przed jego śmiercią pojazd został prawnie przekazany innej osobie. Ta zaś zgłosiła jego kradzież wkrótce po zgonie pierwotnego właściciela. Specjaliści z Generali Insurance odkryli, że auto zostało sprowadzone z Niemiec, ale nie odnaleziono dokumentów ani rejestracji niemieckiego producenta, ani poprzedniego właściciela. Obecny właściciel był notowany przez policję, więc eksperci zaczęli przyglądać się sprawie bliżej. Jak przewidywano, po zakończeniu dochodzenia towarzystwo ubezpieczeniowe miało całkowite prawo odmówić wypłaty odszkodowania za rzekomo skradziony samochód.

3. Kolejnym przykładem jest oszustwo, w którym uczestniczyła serbska drogówka. Auto warte ok. 500 euro zarejestrowane w Serbii zderzyło się z bardzo drogim Mercedesem na zagranicznych numerach. Policja sporządziła na miejsce kolizji oficjalny raport o niejednoznacznej treści oraz zrobiła kilka niewyraźnych zdjęć uszkodzonego pojazdu i miejsca zdarzenia. Po wypadku uszkodzony pojazd został wywieziony z Serbii do warsztatu za granicą. Wkrótce Delta Generali Osiguranje otrzymała rachunek za naprawy przekraczający 20 tys. EUR.

4. W 2009 r. Rumun, urzędnik państwowy, zgłosił Generali szkodę w wysokości 8 tys. EUR. Jego BMW, po uderzeniu przez jadący za nim Citroen, wylądowało na płocie. Samochód miał uszkodzony przód i tył. Naprawy został wykonane w serwisie, z którym Generali nigdy wcześniej nie współpracowało. Po uważnym dochodzeniu odkryto, że zakład należy do właściciela BWM, a Citroen do jego pracownika. Ponadto śledztwo ujawniło, że uszkodzenie przodu samochodu nastąpiło z rok wcześniej, za co zostało już wypłacone odszkodowanie przez innego ubezpieczyciela. Ten sam Citroen, który brał udział w rzekomym wypadku, został kupiony kilka dni przed zdarzeniem” i ubezpieczony w Generali, a właściciel również miał zamiar wnieść wniosek o odszkodowanie.

None
None