Hortino utracił prawo do marki. Może jej oczywiście używać, ale już nie na wyłączność.
Spór między firmami z branży spożywczej toczył się od 2000 r., odkąd Hortino wydzieliło się z Hortexu. Nazwę firmy zarejestrowało jako znak towarowy rok później. Zaraz potem Hortex, który działa w tej samej branży od ponad 60 lat, wniósł o unieważnienie tej marki jako zbyt podobnej i wykorzystującej renomę horteksowskich znaków.
W 2003 r. Urząd Patentowy (UP), który wcześniej nie widział przeciwwskazań do rejestracji znaku Hortino, unieważnił ją. Hortino odwołało się do sądu i przegrało w pierwszej instancji. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie wytknął co prawda UP, że na podstawie tego samego stanu faktycznego jedną ręką zarejestrował znak, a drugą go unieważnił, ale co do zasady podtrzymał decyzję unieważniającą. Hortino nie pogodziło się z wyrokiem i wczoraj sprawa trafiła na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).
— Znaki nie są podobne, a WSA nie wykazał, że wykorzystywaliśmy renomę Hortexu. W umowie kupna zakładu w Leżajsku zapisano tylko, że nie możemy posługiwać się znakiem Hortex — mówiła radczyni Krystyna Szczepankowska.
NSA jednak uznał, że i UP, i WSA prawidłowo oceniły dowody, a znak Hortino należy unieważnić.
— Okoliczności rejestracji wskazują na złą wolę Hortino. Nakaz respektowania praw do znaku Hortex oznacza zobowiązanie do niewykorzystywania jego renomy — oświadczył sędzia Andrzej Kuba.
Unieważnienie marki oznacza, że praktycznie każda przetwórnia może nazwać swoje wyroby Hortino. Spółka ma jednak jeszcze inny problem. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej uznał, że dopuściła się nieuczciwej konkurencji nazywając się tak, jak się nazywa. Tamten wyrok nie jest prawomocny.