Kleszczów oazą bogactwa

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2014-07-16 00:00

Dochody najbogatszej gminy w przeliczeniu na mieszkańca wyniosły 41,6 tys. zł. Wynik kolejnego na liście samorządu jest dwukrotnie niższy

Elektryfikacja gminy — 19,5 mln zł; rozbudowa dróg — 20,6 mln zł, rozbudowa sieci kanalizacji deszczowej i sanitarnej — 12 mln zł — to tylko niektóre wydatki z długiej listy inwestycji, które w tym roku zamierza zrealizować kilkutysięczny Kleszczów (woj. łódzkie). W tym roku samorząd zamierza przeznaczyć na wydatki majątkowe aż 113 mln zł. Dla porównania, prawie 30-tysięczne podwarszawskie Ząbki mogą wydatkować na inwestycje pięciokrotnie mniej. Nic dziwnego. Nie mają takich atutów jak Kleszczów — kopalni węgla brunatnego, elektrowni i strefy przemysłowej dla biznesu. To dzięki nim gmina położona nieopodal Bełchatowa w najnowszym rankingu samorządowego pisma „Wspólnota” zajęła pierwsze miejsce na liście najbogatszych gmin, powiatów i miast.

None
None

W 2013 r. dochód kleszczowskiego samorządu — w przeliczeniu na mieszkańca — wyniósł 41,6 tys. zł. To wprawdzie o prawie 2,7 tys. zł mniej niż w 2012 r., ale jego władze mogą spać spokojnie. Nikt w najbliższych latach nie odbierze im palmy pierwszeństwa. Dochody drugiego na liście Nowego Warpna (woj. zachodniopomorskie) sięgnęły 18,9 tys. zł i w porównaniu z poprzednim zestawieniem wzrosły o 7,5 tys. zł. Na podium zmieściła się jeszcze Krynica Morska. Jej dochód per capita to 13,1 tys. zł, o 5,6 tys. zł mniej niż w 2012 r. Dochody dużych miast są dwu-, trzykrotnie niższe. Wynik Warszawy to 5,8 tys. zł, a Wrocławia 4,9 tys. zł.

„Podstawowe wskaźniki finansowe sugerują, że rok 2013 był nieco lepszy dla samorządów od lat poprzednich” — pisze prof. Paweł Swianiewicz, autor zestawienia, doradca prezydenta ds. samorządów.

Ekspert zaznacza jednak, że w porównaniu ze stanem sprzed kilku lat sytuacja jest nadal bardzo trudna. Finanse gmin ratuje wzrost dochodów własnych. Urosły też wpływy od podatku od czynności cywilnoprawnych i udział samorządów w PIT. Spadają natomiast wpływy z CIT. Odczuły to na własnej skórze gminy Zagłębia Miedziowego. Wśród miast powiatowych liderem są dolnośląskie Polkowice, jednak ich dochody skurczyły się z prawie 8,9 tys. zł do niespełna 7 tys. zł. Ujemną dynamikę zanotowały też Lubin i Rudna.

— W naszym przypadku o spadku zdecydowały wyniki KGHM, kluczowej firmy dla regionu. Z roku na rok zakładam coraz mniejsze wpływy z tytułu odpisu z CIT i ta prognoza niestety się sprawdza. W ciągu ostatnich lat skurczyły się niemal trzykrotnie. Dlatego tak planujemy wysokość wydatków bieżących, jakbyśmy nie mieli żadnych wpływów z tego tytułu — tłumaczy Krystyna Kozłowska, skarbnik Polkowic.