Klienci chcą tanich proszków
Polski konsument bardzo lubi zmieniać marki proszków do prania. Wybierając konkretny produkt, przede wszystkim patrzy na jego cenę. Nic dziwnego, że pojawił się nowy segment rynku — bardzo tanich proszków.
Według Pawła Kamińskiego z Unilevera, zużycie proszku na jednego mieszkańca w Polsce w porównaniu z Europą Zachodnią wciąż jest małe. Na dodatek na tym niezbyt chłonnym rynku konsumenci mają do wyboru bardzo wiele, bo w sumie ponad 24 marki produktów.
— Rzadko się zdarza, by wszystkich pięciu głównych światowych producentów działało na jednym rynku. A tak właśnie wygląda sytuacja w Polsce — mówi Małgorzata Mejer z Procter & Gamble.
Przyznaje, że bogactwo oferty proszków powoduje, że polski konsument nie jest lojalny wobec jednej marki. Chętnie je zmienia, próbując różnych wyrobów.
— W związku z tym producenci, chcąc pozyskać jak największą liczbę klientów i przywiązać ich do swojej marki, prześcigają się w różnego rodzaju promocjach — tłumaczy Paweł Kamiński.
Tanie na topie
Większość polskich konsumentów wybierając markę proszku kieruje się głównie jego ceną.
— Z tego powodu, oprócz segmentu proszków tanich, ostatnio pojawiły się na rynku i dobrze się sprzedają proszki bardzo tanie. Segment niedrogich marek jest w Polsce co najmniej dwa razy większy niż na Zachodzie — twierdzi Małgorzata Mejer.
Z tego względu nie zadomowiły się u nas jeszcze bardzo popularne na Zachodzie tzw. koncentraty.
— Ze względu na wyższą cenę Polacy nie kupowaliby ich tak chętnie. Takie rozwiązania wprowadziliśmy już na Litwie, Łotwie i Estonii. Polski rynek nie jest jeszcze na to gotowy — uważa Krzysztof Jakubiak z Henkel Polska.
Nasz rozmówca dodaje, że aby skoncentrowane proszki przyjęły się nad Wisłą, trzeba przekonać do nich konsumentów. Ci zaś nadal hołdują zasadzie, że im więcej proszku wsypią do prania, tym lepiej się rzeczy wypiorą.
— Klienci nie wierzą, że mniejsza ilość koncentratu działa równie skutecznie jak ilość proszku, którą zazwyczaj używają. W efekcie koncentrat szybciej się im kończy i dlatego dochodzą oni do wniosku, że produkt nie jest opłacalny — tłumaczy Małgorzata Mejer.
Pastylki w przyszłości
Na Zachodzie coraz większą część rynku środków piorących zdobywają proszki w tabletkach.
— W Polce to pieśń przyszłości. Ta nowoczesna technologia jest dość droga. Wprowadziliśmy na razie tylko tabletki do zmywarek. W tym segmencie mają one szanse się przyjąć, bowiem takie urządzenia posiadają ludzie zamożniejsi, których będzie stać na tabletki — zauważa Krzysztof Jakubiak.
W Polsce nie ma również płynów do prania zasadniczego. Ten środek jest szczególnie popularny w Stanach Zjednoczonych.
— Producenci bez powodzenia kilkakrotnie ponawiali próby wprowadzenia na polski rynek płynów do prania. Prawdopodobnie konsumenci nie wierzą, że płyn mógłby być równie skuteczny co proszek — dodaje Paweł Kamiński.
Producenci proszków nie kryją, że przygotowują się do zmian.