Promocje urozmaicają zakupy. Są naturalnym przejawem walki o klienta, który dzięki nim czuje się dopieszczony. Deklarowane niższe ceny i fachowy personel „ułatwiają” podjęcie ważkich decyzji zakupowych. Podczas promocji można dostać dodatkowy produkt, wygrać wycieczkę, samochód, czapkę z daszkiem czy ekspres do kawy. Słowem, bez promocji byłoby nudno.
— Superoferty zdarzają się wszędzie. W marketach, salonach samochodowych, ubezpieczalniach, bankach. Im bardziej skomplikowany sposób zakupu, tym więcej kruczków i niespodzianek. Najczęstszym błędem klientów jest niedokładne czytanie umów, bo sprzedawcy nie zawsze kwapią się do uświadamiania — wyjaśnia Longina Lewandowska-Borówka z Federacji Konsumentów.
Przyznaje, że Polacy dokonują zakupów teraz bardziej świadomie niż kilka lat temu i choć cena jest jednym z głównych argumentów, to nie tak łatwo skusić klienta jedynie obniżką. Dlatego kusi się klienta coraz bardziej wymyślnymi formami promocji.
— Część spraw trafiających do Federacji Konsumentów dotyczy towarów lub usług sprzedanych w promocji. Klient powinien wiedzieć, że także w takim przypadku sprzedawcę obowiązuje rękojmia. Promocja to tylko forma sprzedaży, dlatego podczas rozpatrywania reklamacji powinno się pominąć ten fakt. Często w sklepach widzi się tabliczki z napisem „towar z oferty promocyjnej nie podlega reklamacji”, co jest niezgodne z prawem — zapewnia Longina Lewandowska-Borówka.
Dodaje, że duża część spraw kończy się na wysłaniu pisma z federacji do sprzedawcy czy producenta. Większość konsumentów rezygnuje z dochodzenia swych praw przed sądem. Rozprawy, mimo że w trybie uproszczonym, ciągną się bowiem miesiącami.
Last minute można zareklamować
Wiele ogłoszeń zawiera skąpe informacje o oferowanym produkcie i właściwie informuje tylko o rekordowo niskiej cenie wyjazdu w danym kierunku. Biura podróży często zaznaczają, że w tym systemie sprzedaży nie gwarantują jakości oferowanych usług. Zastrzegają sobie również prawo do nagłych zmian. Ponieważ oferty last minute sprzedawane są bez rezerwacji określonego hotelu, może się tak zdarzyć, że klient po przybyciu na miejsce odkryje, że hotel jest położony przy trasie szybkiego ruchu, daleko od plaży, a WC i łazienka znajdują się na korytarzu i korzysta z nich wielu gości. Turyści mogą w trakcie pobytu zostać przeniesieni do innego hotelu o niższym standardzie. Przed podróżą powinniśmy zostać poinformowani o tym, dokąd jedziemy, gdzie będziemy zakwaterowani i jaki jest program imprezy. Ponadto klientowi zawsze przysługuje prawo do reklamacji. Jeśli biuro zastrzega sobie, że w przypadku tego typu ofert nie przyjmuje zażaleń, jest to niezgodne z prawem.
Darmowe minuty trudno rozliczyć
Osiemdziesiąt procent umów zawieranych jest w ofercie promocyjnej. Największą pułapką jest niedoczytanie warunków kontraktu z operatorem. Klient przywiedziony do salonu operatora niską ceną aparatu często nieświadomie podpisuje umowę na rok lub dwa. Zmiana abonamentu w tym czasie jest niemożliwa, a przedwczesne rozwiązanie umowy kosztuje 700-800 zł. Niska cena aparatu z pewnością odbije się na cenie połączeń. W przypadku, gdy klient rzadko korzysta z telefonu, może się spodziewać dodatkowych opłat, pojawiających się na rachunkach zwykle pod nazwą opłaty pakietowej. W rezultacie rachunki mogą wcale nie różnić się od tych w zwykłych abonamentach. Nabywanie tanich aparatów telefonicznych w promocji czasem ma również odzwierciedlenie w ich jakości. Operatorzy deklarują często w reklamach, że przy zakupie danego modelu czy abonamentu klient otrzyma atrakcyjny upominek. Gadżetów w salonach obsługi zwykle brakuje.
Ulotki w zamian za szansę na wygraną
Wzamian za zakup towaru klient ma szansę wyjechać na wycieczkę czy wygrać samochód itp. Wcześniej należy wysłać do firmy około 10 kodów kreskowych i podać swoje dane osobowe, wraz ze zgodą na ich przetwarzanie. Pułapką jest udostępnienie swoich danych do obrotu producentom, sprzedawcom itp.
Uwaga na konto z linią debetową
Wwielu przypadkach, zwłaszcza przy akcjach promujących rachunki, okazuje się, że pozwoliliśmy bankowi na automatyczne uruchomienie linii kredytowej. Typowo marketingową promocją jest nieoprocentowany kredyt. Opłaty towarzyszące przyznaniu i koszty manipulacyjne przewyższają standardowe oprocentowanie.
Stare nowe auto kosztuje mniej
Większość haseł reklamowych samochodów głosi: „U nas w salonie superauto marki X w cenie już od...” i tu podaje się konkurencyjną, niską cenę. Problem w tym, że tyle pieniędzy kosztuje wersja podstawowa, która produkowana jest jedynie na zamówienie. Dostępne w salonach egzemplarze wyposażone są dodatkowo, a to kosztuje. Dlatego do ceny, którą promują koncerny samochodowe, należy dodać zawsze kilka tysięcy, bo aut w wersji podstawowej u dealerów nie znajdzie się. Większość promocji samochodów ma charakter ogólnopolski. Oznacza to, że koncern ma nad nimi kontrolę. Zwykle dotyczą one sprzedaży aut wyprodukowanych w roku poprzednim. Klient zgadza się na kupno nowego, ale jednorocznego samochodu, którego wartość w momencie sprzedaży jest niższa ze względu na rok produkcji. W zamian otrzymuje upust cenowy wysokości 5-8 tys. zł, w zależności od modelu i marki. Dealerzy również mogą organizować promocję we własnym zakresie. Większość z nich dotyczy egzemplarzy używanych do jazd próbnych. Obniża się również ceny samochodów uszkodzonych podczas transportu. Warto zapytać o prawdziwy powód obniżki lub wspomóc się opinią znajomego mechanika.
Dealerzy, chcąc ułatwić decyzję o zakupie samochodu, organizują różne formy pomagające klientom w zapłacie. Jedną z nich jest odkupienie starego auta. Klient płaci jedynie różnicę w cenie między starym pojazdem a nowym modelem. Pułapka kryje się w obiektywnej wycenie samochodu. W przypadku Daewoo, mimo że tego typu promocja ma charakter ogólnopolski, nie ma co liczyć na możliwość dokonania wymiany samochodu starego na nowy. Wszystkie egzemplarze przeznaczone na wymianę zostały zajęte przez wierzycieli firmy — głównie banki. W promocjach, gdzie w cenie egzemplarza jest pakiet ubezpieczeniowy, warto zwrócić uwagę na warunki. Często w polisie autocasco przewiduje się wysoki udział własny. Oznacza to, że w razie kradzieży lub uszkodzenia samochodu ubezpieczalnia nie zwraca 100 proc. wartości auta.
Okiem prawnika: Agnieszka Lasota
starszy prawnik w kancelarii Salans Herztfeld & Heilbronn
Z promocjami mamy do czynienia przy sezonowych wyprzedażach. Nie jest natomiast promocją sprzedaż towaru wadliwego. We wszystkich przypadkach klientowi przysługuje rękojmia. W jej ramach może żądać obniżenia ceny lub zwrócić wadliwy produkt, chyba że sprzedawca wymieni towar na wolny od uszkodzeń. W ostatnim przypadku dotyczy to tych wad produktu, o których klient nie został poinformowany.
Okiem psychologa: Katarzyna Korpolewska
właścicielka firmy Profesja Consulting
Ludzie rzadko racjonalnie analizują napływające informacje. Działają automatycznie, stąd m.in. podatność na hasła marketingowe. Promocje często odwołują się do mechanizmu niedostępności. Przedstawiają daną okazję jako wyjątkową, która nigdy się nie powtórzy. To na ogół dobrze działa. Skuteczna jest też metoda kontrastu, polegająca na porównywaniu cen w dniu promocji i przed nią. Ten mechanizm ma uświadomić klientowi, ile zaoszczędzi.