W styczniu klienci towarzystw inwestycyjnych najchętniej kupowali fundusze
obligacji krajowych. Wpłacili do nich netto 684 mln zł. To dwa razy więcej niż
miesiąc wcześniej. W grudniu saldo wpłat i umorzeń wyniosło 319 mln zł, nie
licząc przesunięć w obrębie grupy Commercial Union. Zapał klientów do kupowania
nie dziwi, patrząc na stopy zwrotu tych produktów. W ostatnich trzech miesiącach
Allianz Obligacji
zarobił 13,2 proc. PKO/CS Obligacji Długoterminowych wypracował zysk 9,3 proc.
Idea Obligacji Skarbowych także
ma się czym pochwalić - 8,1-procentową stopą zwrotu, to ponadprzeciętny wynik
jak na bezpieczny produkt dłużny.
Trafne prognozy
O hossie na rynku obligacji wie dziś każdy inwestor. Przewidział ją m.in. Maciej Bombol, wiceprezes Millennium TFI, który w połowie czerwca zeszłego roku namawiał do kupowania funduszy obligacji krajowych.
- Do tej pory [fundusze obligacji - przyp. red.] pokazywały słabe wyniki, bo Rada Polityki Pieniężnej podnosiła stopy procentowe. Wkrótce trend powinien się odwrócić, a fundusze obligacji staną się ciekawą alternatywą dla lokat - mówił Maciej Bombol na łamach "PB" 13 czerwca 2008 r.
Dwa miesiące później Maciej Bombol mówił, że już czas kupować jednostki funduszy obligacji. Miał rację.
- Oczywiście, że klienci kupują fundusze obligacji krajowych. Te produkty zaczęły pokazywać bardzo wysokie stopy zwrotu - komentuje dziś Maciej Bombol.
Brak refleksu
Niestety, większość klientów nie załapała się na największe wzrosty na rynku obligacji krajowych. Kupili fundusze w grudniu i styczniu, czyli trochę za późno. Problem w tym, że właściciele jednostek inwestycyjnych patrzą na dane historyczne.
- Gdy pół roku temu mówiliśmy, że warto zainwestować w obligacje, nikt nie chciał słuchać, bo wyniki tych produktów były historycznie słabe. Teraz, gdy fundusze w ostatnich miesiącach pokazują świetne stopy zwrotu, wszyscy kupują - mówi Maciej Bombol.
Można się spodziewać, że poprawiające się stopy zwrotu z rynku długu przyciągną kolejnych klientów. Potwierdza to wiceprezes Millennium TFI.
- W najbliższych miesiącach fundusze obligacji powinny cieszyć się nadal dużą popularnością - przewiduje.
Ocknąć się w porę
Na razie nieśmiało klienci TFI zaczęli kupować także fundusze akcyjne. W styczniu nabyli jednostki inwestycyjne za 76 mln zł (netto), ale trudno mówić jeszcze o przełomie.
- Cieszy mnie ta pierwsza jaskółka, lecz jeszcze za wcześnie, by wierzyć w to, że będzie większy napływ kapitału do funduszy akcyjnych. Mamy teraz okres uspokojenia, po kilku trudnych miesiącach na giełdzie. Dodatnie saldo jest zatem zrozumiałe. Trudno oczekiwać, że trend będzie trwały - mówi Bombol.
Niestety, historia lubi się powtarzać. Klienci funduszy inwestycyjnych, podejmując decyzje inwestycyjne, nadal będą patrzeć na dane historyczne.
- W przypadku akcji będzie tak samo jak z obligacjami. Gdy na giełdzie zobaczymy trwały trend wzrostowy, a fundusze zaczną pokazywać dobre stopy zwrotu, klienci zaczną wpłacać oszczędności - uważa Maciej Bombol.
Taka historyczna strategia ma swoje wady i zalety. Na pewno nie można się pomylić co do kierunku trendu, bo do pociągu wskakujemy, gdy rynek pełną parą idzie w górę. Problem polega na tym, że jeśli klient ocknie się za późno, może trafić na górkę i zamiast zarobić, straci. Boleśnie przekonali się o tym dwa lata temu klienci funduszy akcji małych i średnich spółek.