Tomasz Mironczuk, od ponad tygodnia prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, procesuje się z byłym pracodawcą — PKO BP. Do lipca, kiedy został odwołany przez radę nadzorczą, był wiceprezesem tego banku. W minioną środę odbyła się pierwsza rozprawa z powództwa Tomasza Mironczuka, który żąda odszkodowania za niesłuszne, jego zdaniem, zwolnienie z pracy. Prezes BGK podtrzymał w sądem roszczenia. Kolejną rozprawę zaplanowano na styczeń, przesłuchiwana będzie strona pozwana.
Z naszych informacji wynika, że to niejedyny pozew, jaki złożył Tomasz Mironczuk przeciwko PKO BP. Wystąpił jeszcze z jednym — o przywrócenie na stanowisko pracy, jednak potem go wycofał.
— Pan Mironczuk konsekwentnie odmawia przyjęcia do wiadomości tego, że został zwolniony z banku — mówi proszący o anonimowość przedstawiciel byłego pracodawcy prezesa BGK.
Tomasz Mironczuk nie chciał komentować spraw związanych z jego pracą w PKO BP.
Po tym, jak został odwołany z zarządu, bank rozpisał konkurs na zwolnione stanowisko. Z naszych informacji wynika, że były wiceprezes wziął w nim udział, jednak ze względu na uchybienia formalne jego wniosek został odrzucony.
Tomasz Mironczuk procesuje się z byłym pracodawcą, u którego równocześnie musi zabiegać, by zezwolił mu na podjęcie pracy w nowym miejscu zatrudnienia. Jako byłego członka zarządu obowiązuje go zakaz zarobkowania u konkurencji. Standardowo taka umowa obowiązuje sześć miesięcy. Z naszych informacji wynika, że Tomasz Mironczuk dopiero w ostatniej chwili wystąpił o uchylenie zakazu, w dodatku zwrócił się do niewłaściwej osoby .
Więcej w poniedziałkowym wydaniu „Pulsu Biznesu”.