Koalicyjny kompromis będzie sztuką trudną

Jacek Zalewski
opublikowano: 1999-11-04 00:00

Koalicyjny kompromis będzie sztuką trudną

NIESPÓJNOŚĆ KOALICJI: W ciągu najbliższych dni rozstrzygnie się, według jakich stawek będziemy płacić przyszłoroczne podatki.

Po ponad trzech miesiącach obróbki trzech rządowych projektów ustaw podatkowych, Sejm dotarł zaledwie do drugiego czytania jednego z nich — nowelizacji ustawy o VAT i akcyzie. Jest ona stosunkowo najłatwiejsza do uchwalenia, choć zawiera kilka punktów zapalnych — jak choćby problem zakładów pracy chronionej. Od sześciu lat nie zmienia się natomiast jej filozofia i konstrukcja — dla kolejnych ministrów finansów stanowi ona wygodne narzędzie ręcznego sterowania podatkami pośrednimi.

NATOMIAST z każdym dniem coraz marniej wyglądają perspektywy uchwalenia dwóch całkiem nowych ustaw — o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o podatku dochodowym od osób prawnych, które od 1 stycznia 2000 r. miałyby zastąpić identycznie zatytułowane akty prawne, pochodzące sprzed lat ośmiu. Już 6 października pisaliśmy w komentarzu „PB”, że w sprawie reformy podatków „jesteśmy w ciemnym lesie”. 4 listopada wypada napisać, iż głęboko wessały ją polityczne wiry. Czy wypłynie na powierzchnię?

DRUGĄ DOBĘ trwa między liderami rządzących ugrupowań wymiana oświadczeń w sprawie wzajemnego udzielania sobie kredytu zaufania. Zabezpieczeniem owego kredytu ma być podatkowy kompromis, który dla formalności wypadałoby nazwać kompromisem bis. Przypomnijmy, że premier Jerzy Buzek już 24 maja oficjalnie poinformował społeczeństwo o wysokości nowych stawek podatkowych, uzgodnionych z szefami AWS i UW. Później kilka razy debatowali nad nimi ministrowie, zatwierdzając wreszcie jednolite projekty rządowe — różniące się od wersji uzgodnionej przez liderów! Zostało to przedstawione właśnie jako kompromis obu ugrupowań, przesądzający o powodzeniu reformy podatkowej.

ZAGADKĄ pozostaje, dlaczego po tylu miesiącach jałowej debaty parlamentarnej klub AWS nagle rewiduje stanowisko własnego rządu i zgłasza kolejną podatkową propozycję, której istota sprowadza się do opóźnienia o rok wprowadzenia dwóch stawek PIT (patrz wykres). Natomiast rządowe propozycje stawek CIT, szczególnie interesujące ludzi biznesu, okazują się całkiem do przyjęcia. Wygląda na to, że przez długie miesiące były one po prostu zakładnikiem zasadniczego sporu ideowego wokół PIT. Obecnie pozostaje tylko drobny problem — kiedy je uchwalić?

MECHANIZM rządzenia polega na tym, że ustalenia dokonane przez polityków w kółkach dyskusyjnych muszą zostać przełożone na język konkretnych dokumentów państwowych, wydrukowanych następnie w Dzienniku Ustaw i za jego pośrednictwem docierających do społeczeństwa. Z kolei tryb i terminarz tworzenia owych dokumentów jest dokładnie unormowany. Na przykład ustawy i rozporządzenia podatkowe obowiązujące od 1 stycznia 2000 r. muszą zostać ogłoszone najpóźniej we wtorek, 30 listopada 1999 r. Dlatego po miesiącach zastoju zapewne czeka nas w najbliższych dniach kolejna legislacyjna szarża — Sejm od ręki rozpatrzy komisyjne „skondensowane poprawki do projektów rządowych”, Senat „w poczuciu odpowiedzialności za państwo” nie wniesie poprawek, prezydent zaś okaże się wyrozumiałym człowiekiemÉ Niedawno udało się tak z kodeksem karnym skarbowym, może uda i z podatkami.

DUŻA CZĘŚĆ posłów i senatorów AWS steruje jednak w kierunku pozostawienia stawek podatku dochodowego na rok 2000 w wersji ustaw obecnie obowiązujących. Ponieważ w tej sprawie znajdują oni pełne poparcie SLD i PSL, zatem takie rozwiązanie wydaje się równie prawdopodobne. Obowiązywałyby wówczas dotychczasowe stawki PIT (19 proc. oraz 30 i 40 proc. od nadwyżki), natomiast stawka CIT zmniejszyłaby się z 34 do 32 proc. Jest to okoliczność dla przedsiębiorców niezwykle ważna, a jakby zapominana w ferworze dyskusji nad rządowymi projektami.