Koalicyjny stolik na nowo nakryty

19-11-2012, 00:00

Ale się porobiło! Sobota partyjnych zbiórek koalicjantów miała potwierdzić hegemonię ich wodzów i pełne zaufanie aktywu dla wytyczonej linii.

Posiedzenie rady Platformy Obywatelskiej właśnie tak przebiegło — Donald Tusk zebrał owacje i rozwinął kolejną propagandową ofensywę pod hasłem „jesteśmy debeściaki”. Atmosfera powszechnego uniesienia przykryła piątkową porażkę PO w Sejmie. Bo przecież to nie tylko personalnie minister Jarosław Gowin, lecz cała partia zaliczyła głęboką wpadkę, choć bez następstw prawnych — osamotniona przegrała 197:234 głosowanie nad informacją ministra o likwidacji samodzielności 79 sądów rejonowych. W tej sprawie na czele opozycji stanęło Polskie Stronnictwo Ludowe…

Wydawało się, że sejmowa demonstracja twardości umocni Waldemara Pawlaka i na sobotnim kongresie PSL zagwarantuje mu bezproblemową reelekcję na prezesa. Co prawda Janusz Piechociński od dawna prowadził kampanię, ale dlatego, że statut partii nakazuje, by kandydatów było co najmniej dwóch, więc ktoś… musiał się zgłosić. Można było obstawiać, że dotychczasowy prezes w koleżeńskiej atmosferze wygra w podobnej proporcji, jak cztery lata temu, gdy 677:135 pokonał Marka Sawickiego. Dlatego ogłoszenie przez komisję skrutacyjną wyniku 547:530 dla Piechocińskiego było politycznym szokiem!

Największym oczywiście dla pokonanego Waldemara Pawlaka, który nie może się pogodzić z niewdzięcznością towarzyszy. Odchodził już ze stanowisk, i premiera, i prezesa PSL, ale zawsze w dołku. Tymczasem partia obecnie wspięła się na sam szczyt w najważniejszym dla niej obszarze, czyli dostępie do stanowisk. PSL ma ogromną nadreprezentację w aparacie władzy w stosunku do jego faktycznego poparcia społecznego. Tym zdumiewającym zdolnościom PSL nie tak dawno poświęcony był w „Pulsie Biznesu” obszerny materiał. W ogóle w specyficzny sposób ostatnio zbliżyliśmy się z ludowcami, publikując w lipcu słynne taśmy, które w kilkanaście godzin zniosły ministra rolnictwa. Marek Sawicki wewnętrznie nigdy się nie pogodził ze złożeniem go przez Waldemara Pawlaka w ofierze, a ponieważ wpływy ma ogromne — tylko on wie, ile z 547 głosów zdobył naprawdę swoją kampanią Janusz Piechociński, a ile…

Dla Donalda Tuska nagła zmiana u koalicjanta to z jednej strony kłopot, ale z drugiej — idealna okazja do reorganizacji rządu. Odejście Waldemara Pawlaka z funkcji wicepremiera to oczywistość, ale ze stanowiska ministra gospodarki — teoretycznie nie, bo niby dlaczego? Jednak rozżalony wicepremier definitywnie rezygnuje z obu stanowisk. Paradoksalnie, zwycięzca Janusz Piechociński wcale do rządu nie aspiruje, a przecież jego wicepremierostwo także wydaje się oczywistością. Z ewentualnych resortów zaś — infrastruktura, z której chętnie uszedłby gdzieś (może np. na sport) Sławomir Nowak. W takim rozdaniu resort gospodarki trafiłby do PO. Na razie jednak to wszystko jest tylko gdybaniem. Ze względu na zaangażowanie premiera w szczyt Rady Europejskiej, w tym tygodniu decyzje nie zapadną. Ale przy tytułowym stoliku nowi, w sensie personalnym, partnerzy na pewno się spotkają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Koalicyjny stolik na nowo nakryty