Polska scena polityczna naprawdę przypomina odpustowy kalejdoskop. To taka tulejka z tektury, w którą się patrzyło, a tam tworzyły się różne, kolorowe, fascynujące mozaiki i układanki. Ale wystarczyło odrobinę przekręcić tę tekturową tulejkę, z czym radziło sobie nawet najmniejsze dziecko, a dotychczasowy obraz znikał, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a w jego miejsce pojawiał się zupełnie inny — niemniej interesujący.
Podobnie jest z rządem Marka Belki i jego szansami na uzyskanie wotum zaufania w drugim terminie, a tym samym skuteczne stworzenie rządu (inna sprawa na jak długo). Gdyby tak się stało, przynajmniej na razie, nie byłoby problemu z wcześniejszymi wyborami i ich terminem. Po wyborach do Parlamentu Europejskiego wydawało się, że socjaldemokraci Borowskiego zdecydują się jednak na poparcie rządu Belki, poszukiwany jest jedynie wiarygodny i przekonujący pretekst. Gdy pretekst już był i sprawa wydawała się załatwiona, pojawiła się determinacja i skuteczność w działaniu opozycji, z Romanem Giertychem na czele. Liga Polskich Rodzin zaproponowała, by podczas głosowania nad wotum zaufania dla rządu Marka Belki kluby i koła opozycyjne wyszły z sali (metoda „łamania kworum”) i nie dopuściły do przeprowadzenia głosowania (aby mogło się ono odbyć musi w nim wziąć udział co najmniej 230 posłów).
Do 24 czerwca będziemy mieli zapewne jeszcze wiele zwrotów sytuacji. Tymczasem więc w prognozach proponujemy metodę „wyrywania płatków kwiatka”: kocha, lubi, szanuje...