Kodeksowy kanon wyrzucony do kosza

opublikowano: 01-02-2018, 22:00

Świat się śmieje z chciejstwa naszych władców, by sąd w Polsce mógł skazywać np. dziennikarza z Kalifornii czy innego Singapuru.

Wzyskującym coraz większą oglądalność międzynarodowym serialu pt. nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej i kilku pokrewnych zwroty akcji następują dosłownie z dnia na dzień. 1 lutego Senat puścił ustawę oczywiście bez poprawek, zgodnie z najlepszą tradycją tzw. dobrej zmiany głosowanie przeprowadzono w nocy, czyli już w czwartek o godz. 1.50. Tego samego dnia premier Mateusz Morawiecki powołał zespół ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem, którego zadaniem jest przeprowadzenie politycznej akcji ratunkowej. Mleko się jednak szeroko rozlało, nie tylko sojuszniczy Izrael, lecz także znacznie bardziej sojusznicze Stany Zjednoczone Ameryki wstrzymują się z bardziej konkretnymi i dotkliwymi dla rządu PiS reakcjami do czasu podpisania ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę i jej publikacji — co nastąpi szybko.

Sądownictwo np. amerykańskie wyklucza możliwość karania tamtejszych obywateli na podstawie… polskiej ustawy o IPN.
Zobacz więcej

Sądownictwo np. amerykańskie wyklucza możliwość karania tamtejszych obywateli na podstawie… polskiej ustawy o IPN. Fot. Bloomberg

Poza wątkiem absolutnie niepotrzebnego konfliktu i antypromocji Polski ustawa szokuje w warstwie czysto legislacyjnej. Kodeks karny, będący przecież wzorcem i matką wszystkich ustaw szczególnych w tym obszarze prawa, dzieli w art. 7 przestępstwa na zbrodnie i występki. Do kategorii poważniejszej zalicza się zabroniony czyn „zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 albo karą surowszą”. Tak prowokująca sojuszników najnowsza ustawa o IPN ustala natomiast, że sprawca szkalujący „wbrew faktom” (nie wiadomo, kto decyduje, co jest faktem, a co kłamstwem) podlega „karze pozbawienia wolności do lat 3”. Zatem do wyroku 2 lat, 11 miesięcy i 30 dni więzienia dany czyn jest występkiem, natomiast gdy surowy sąd przyłoży dokładnie 3 lata — staje się… zbrodnią. Ten wymiar kary na granicy stał się specyficznym iloczynem dwóch zbiorów, kodeksowego i ustawowego, analogicznie jak np. linia środkowa boiska piłkarskiego zalicza się do każdej z jego połówek. Taka konstrukcja przepisu jest prawną niedorzecznością. A wystarczyło górne pozbawienie wolności zapisać: „…poniżej 3 lat”.

Taki dualizm to jednak pikuś wobec innej prawnej kompromitacji, już na skalę globalną. Kodeks karny w art. 5 przenosi do polskiego obrotu prawnego światową normę, wręcz filar porządku prawnego od czasów rzymskich: „Ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym, chyba że umowa międzynarodowa, której Rzeczpospolita Polska jest stroną, stanowi inaczej”. Tymczasem ustawa o IPN w art. 55b zawiera zapis, że ma zastosowanie wobec obywatela polskiego oraz cudzoziemca „niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego niniejszą ustawą”. Świat już się głośno śmieje z chciejstwa naszych obecnych władców, by sąd w Polsce skazywał np. dziennikarza z Kalifornii czy innego Singapuru za materiał opublikowany tamże, choćby merytorycznie był on rzeczywiście wobec naszej historii wojennej kłamliwy. Niemożliwe bedzie nie tylko wykonanie ewentualnej kary, lecz nawet… przeprowadzenie rozprawy. Wyobraźmy sobie chociażby problem tzw. skutecznego doręczenia oskarżonemu obcokrajowcowi wezwania, z ustaleniem miejsca jego stałego pobytu etc. To wątek niemal kabaretowy, natomiast wyrzucenie do kosza kodeksowego kanonu oznacza sięgnięcie legislacyjnego dna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kodeksowy kanon wyrzucony do kosza