Kolastyna chce być polskim L’Orealem

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 29-01-2007, 00:00

Jesteśmy gotowi podbić rynek kosmetyczny — zapowiada Andrzej Grzegorzewski, prezes Kolastyny.

Jesteśmy gotowi podbić rynek kosmetyczny — zapowiada Andrzej Grzegorzewski, prezes Kolastyny.

„Puls Biznesu”: Jak sobie radzi legendarny Brutal?

Andrzej Grzegorzewski: Całkiem nieźle. Utrzymuje czwarte miejsce w sprzedaży wśród kosmetyków męskich. Zresztą Brutal i Pani Walewska mają wielu lojalnych klientów. Dbamy o te marki, bo okazały się ponadczasowe, a większość produktów kosmetycznych ma krótki okres życia.

Jak dzielicie kompetencje w grupie Kolastyna?

Kolastyna, czyli emitent, jest podmiotem odpowiedzialnym za sprzedaż, marketing i badania rozwojowe. Miraculum jest spółką produkcyjną.

Kolastyna kontroluje 66 proc. Miraculum, resztę —osoba fizyczna i bank. Czy to nieryzykowne: umieszczać produkcję w spółce, której w pełni nie kontrolujecie?

Współpraca z pozostałymi udziałowcami układa się pomyślnie i wszystkim zależy na rozwoju Miraculum. Więc ryzyka nie ma. Odkupienie pakietów od innych udziałowców mogłoby nastąpić tylko po ekonomicznie uzasadnionej cenie.

Porównuje pan Kolastynę do „małego” L’Oreala. Co inwestorzy mają przez to rozumieć?

Wdrażamy strategię realizowaną przez L’Oreal, dzięki której firma ta stała się światowym liderem. Strategia opiera się głównie na posiadaniu szerokiej oferty marek w wielu segmentach oraz dystrybucji produktów w różnych kanałach sprzedażowych. Uważam, że warto podążać drogą, która przyniosła wymierne zyski, oczywiście dostosowując ją do polskich warunków.

Ale L’Oreal oferuje swoje produkty w aptekach, Kolastyna — nie. Czy to jedna z przyszłych ścieżek wzrostu?

Zdecydowanie jest to do rozważenia.

L’Oreal kontroluje również sieć sklepów kosmetycznych. Wejście w detal interesowałoby Kolastynę?

Nie, takich planów nie mamy.

Ponad połowa środków z emisji pójdzie na zdobywanie rynku. Udział Kolastyny w segmencie środków pielęgnacyjnych ma zwiększyć się z 5 do 10 proc. Jak przygotowujecie się do ekspansji?

Zbudujemy zakład, który podwoi nasze moce produkcyjne. Ruszy pod koniec 2008 r. Moce obecnej fabryki wykorzystujemy już w 80 proc. Razem z fabryką tworzymy laboratorium badawcze. W naszym biznesie innowacyjność to ważny czynnik przewagi konkurencyjnej. Skorzystamy z dotacji unijnych.

Macie już projekty nowych marek?

Mamy pomysły do wykorzystania. Kolejnym krokiem będą konkretne projekty.

Obecna struktura sprzedaży to środki pielęgnacyjne (56 proc.), słoneczne (22 proc.) i perfumeria (21 proc.). Czy strategia ją zmieni?

Chcemy zdobywać głównie rynek środków pielęgnacyjnych i perfumeryjnych. Ich udział w naszej sprzedaży będzie sukcesywnie rósł, gdyż nasza dynamika będzie wyraźnie większa od rynkowej. Natomiast w kosmetykach słonecznych chcemy przede wszystkim utrzymać naszą pozycję lidera (udział w rynku 18 proc.).

Macie plany przeniesienia produkcji za granicę?

Kosmetyki są produktem wymagającym. Są wrażliwe na klimat, nie można ich zbyt długo transportować. Out- sourcing produkcji jest z tego powodu nieopłacalny.

Prognozy na cały 2006 r. zakładały zysk brutto 7,8 mln zł i przychody 90 mln zł.

Oczywiście zakładamy, że zrealizujemy te szacunki.

W prospekcie uprzedzacie o możliwości obniżenia marż rynkowych. Tymczasem zaraz po restrukturyzacji osiągnęliście przyzwoite marże. Jak poważne jest to ryzyko?

Działamy na mocno konkurencyjnym i rozdrobnionym rynku. Dodatkowo spodziewane procesy konsolidacyjne mogą wywołać presję na marże. Kolastyna jest przygotowana na agresywne zdobywanie rynku i utrzymanie odpowiedniego ich poziomu.

Kilku wcześniejszych debiutantów zaraz po debiucie zmieniało członków zarządu, a nawet prezesa. Kolastyna ma stabilne władze?

Zdecydowanie tak. Ciągłość zarządzania będzie zachowana. Będę robił wszystko, by nasi akcjonariusze mieli pewność inwestycji w Kolastynę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane