Małżeństwo samorządu wielkopolskiego i PKP PR nie może dojść do skutku. Problem rozbija się o zapisy intercyzy.
Wielkopolska i PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) od miesięcy rozmawiają o powołaniu spółki Koleje Wielkopolskie (KW). Wszystko rozbija się o tabor. Dziś nowe propozycje w tej sprawie.
Początkowo biznesplan zakładał, że KW dostaną 46 pociągów elektrycznych od PKP PR, które wniosą sprzęt aportem do spółki. Plan spalił jednak na panewce. W opinii prawników zadłużone po uszy PKP PR nie mogą przekazać taboru, gdyż naraziłyby się na oskarżenie o wyprowadzanie majątku z firmy. Wtedy pojawiła się alternatywna koncepcja: KW wezmą w dzierżawę pociągi do momentu, aż PKP PR będą mogły wnieść go aportem do spółki bądź sprzedać wspólnikowi. Strony zgodziły się, że czynsz dzierżawny zostanie ustalony według wartości księgowej taboru. PKP PR zleciły wycenę, z której wyszło, że mocno zużyty sprzęt będzie kosztował KW nie więcej niż 2 mln zł rocznie.
— Wtedy pojawił się jednak kolejny problem. PKP PR stwierdziły, że podstawą wyliczenia czynszu musi być cena rynkowa taboru — mówi Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu urzędu marszałkowskiego w Poznaniu.
Koszty skoczyły czterokrotnie — do 8 mln zł. Nowe kryteria wyceny czynszu rozsadziły pierwotny biznesplan. Dlatego samorząd zlecił sporządzenie aneksu z opinią, jak na działalność KW wpłyną wyższe opłaty za dzierżawę. Wyszło, że wynik spółki pogorszy się o 5 mln zł. Samorządowa kolej więc albo ograniczy koszty, albo zwiększy zyski, albo deficyt pokryje województwo.
Wielkopolska chce uniknąć trzeciego scenariusza. Możliwości widzi co najmniej dwie: kapitalizacja czynszu — PKP PR nie pobierałyby opłat za dzierżawę, lecz zamieniały na udziały w spółce, albo zapłata czynszu, pod warunkiem wszakże ustalenia terminu sprzedaży bądź przekazania taboru aportem do KW.
— Jesteśmy zdeterminowani utworzyć Koleje Wielkopolskie. Ruch jest teraz po stronie PKP PR — mówi Jerzy Kriger.
Wielkopolsce się spieszy, ponieważ czas już najwyższy na podjęcie decyzji w sprawie utworzenia spółki spółki. W przeciwnym wypadku urząd marszałkowski musi rozpisać przetarg na obsługę ruchu pasażerskiego w województwie.
Samorządowcy coraz głośniej mówią, że nie będą czekać w nieskończoność, aż partner się zdecyduje. Wielkopolska ma 18 własnych szynobusów (do końca roku dojadą dwa), które z powodzeniem mogą obsłużyć połączenia spalinowe. Z kolei jesienią ma ruszyć przetarg na 20 pociągów elektrycznych, które uzupełnią tabor województwa.