Kolejka chętnych na PŻB

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2014-12-17 00:00

Siedem firm chce przejąć polskiego armatora. Za faworytów uchodzą Włosi.

Po 10 latach prywatyzacyjnych przymiarek resort skarbu ma wreszcie szansę wprowadzić inwestora do Polskiej Żeglugi Bałtyckiej (PŻB). Oferty złożyło aż siedem firm. Na liście są m.in. AS Tallink Grupp z Tallina, DFDS A/S (Kopenhaga) i Fährdienste TT- -Line z Lubeki, z którą już kilka miesięcy temu prowadzone były bezskuteczne negocjacje. Za faworyta uchodzi Finnlines Oyj z siedzibą w Helsinkach, należąca do włoskiej grupy Grimaldi. W kolejce są także konsorcjum Polen Line, które tworzą Swedish House, Polen Ferries i Gustaf Myrsten, oraz Patrycjusz Gruszko, prywatny inwestor. Od kilku lat o PŻB zabiega też szczecińska Żegluga Polska, należąca do Polskiej Żeglugi Morskiej. Popierają ją zwolennicy budowy silnej, polskiej grupy armatorskiej.

— Dostaliśmy wstępne oferty, które ocenimy pod względem formalnym. Inwestorów, którzy spełnią nasze wymogi, dopuścimy do due diligence i negocjacji cenowych — informuje Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzecznik resortu skarbu. Dlaczego po dekadzie bezskutecznego poszukiwania inwestora do PŻB ustawiła się długa kolejka chętnych? Z rynkowych informacji wynika, że to efekt planowanej budowy tunelu z Niemiec do Danii. Armatorzy operujący w tym rejonie stracą część rynku, co zmusza ich do poszukiwania alternatywnych szlaków. Czy wabikiem dla inwestorów mogła być atrakcyjna cena? Czesław Hoc, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przekonuje, że ministerstwo skarbu próbuje oddać spółkę za bezcen. W liście do Włodzimierza Karpińskiego, szefa resortu, pyta, czemu w listopadzie 2014 r. cenę akcji PŻB obniżono z 10 do 3,9 zł. Sugeruje, że tym samym zmniejszono wartość spółki do 39 mln zł, podczas gdy w rzeczywistości jest warta 76 mln zł (nie uwzględniając zakupu nowego promu). O zbadanie transakcji poprosił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Agnieszka Jabłońska-Twaróg wyjaśnia, że obniżka dotyczyła jedynie nominalnej wartości akcji i wiązała się z koniecznością pokrycia strat generowanych przez PŻB w ubiegłych latach. Podkreśla, że realnej — rynkowej wyceny spółki dokona niezależny audytor, który wkrótce przekaże resortowi skarbu analizy, a nominalna wartość akcji nie ma wpływu na cenę sprzedaży.

Możesz zainteresować się również: