Kolejki idą na zdrowie polisom zdrowotnym

Coraz gorsza jakość abonamentowych usług medycznych zwiększa zainteresowanie zapomnianym segmentem ubezpieczeń

Raport o stanie rynku ubezpieczeń zdrowotnych, który przygotowali akademicy ze Szkoły Głównej Handlowej i firma doradcza Altkom, nie pozostawia złudzeń. Ten segment rynku ubezpieczeniowego jest w głębokim dołku i nie widać, jak mógłby się z niego wydostać.

Zobacz więcej

Rynek świadczeń medycznych jest zdominowany przez abonamenty. Ubezpieczenia zdrowotne to margines rynku, choć — jak przekonuje Xenia Kruszewska, prezes Mediki Polska, są lepsze dla pacjentów. [FOT. TP]

Same towarzystwa opisują w raporcie polisy zdrowotne jako produkt niepopularny i o marginalnym znaczeniu, który przestał już być nowinką. Większość firm ma takie polisy w ofercie co najmniej od pięciu lat.

— Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne są postrzegane jako produkt niszowy i ekskluzywny. W zdecydowanej większości kupują je dobrze sytuowani mieszkańcy dużych miast. Ich sprzedaż wśród mniej zamożnych Polaków i w mniejszych miejscowościach jest marginalna — twierdzi dr Renata Pajewska z SGH, jedna z autorek raportu.

Polisy zdrowotne dla zdecydowanej większości rynku są produktem, na którym trudno zarobić. Są rentowne dla zaledwie co dziesiątego towarzystwa, które je sprzedaje. Reszta albo ślizga się wokół zera (22 proc. ubezpieczycieli), albo dokłada do sprzedaży. Raport potwierdza to, o czym ubezpieczyciele mówią dawna: bez zmian legislacyjnych, np. otwarcia publicznych placówek zdrowotnych na współpracę z ubezpieczycielami lub zachęt podatkowych dla kupujących polisy, ten segment rynku czeka marazm, a w najlepszym razie powolny, organiczny i kosztowny wzrost.

Mimo że o potrzebie zmian w prawie mówi się już od kilku lat, a ponad dwa lata temu resort zdrowia pokazał nawet projekt ustawy o ubezpieczeniach zdrowotnych, efekty są zerowe. Prace nad projektem najpierw się przeciągały, a potem zostały zawieszone ze względu na wybory. Obecnie ministerstwo nie pali się, by skierować ustawę do parlamentu. Chce najpierw zreformować Narodowy Fundusz Zdrowia.

— Rynek świadczeń medycznych jest zdominowany przez abonamenty. Ich udział jest tak duży, że GUS i firmy badawcze często nawet nie zauważają ubezpieczeń zdrowotnych — podkreśla dr Renata Pajewska. Z szacunków firmy PMR wynika, że w ubiegłym roku wartość rynku abonamentów zbliżyła się do 2,5 mld zł, a w tym ma przekroczyć 2,8 mld zł. Dla porównania, wartość rynku ubezpieczeń zdrowotnych jest szacowana na zaledwie 200 mln zł.

Mimo pesymistycznego obrazu, jaki wyłania się z raportu, dla rynku jest nadzieja. Szansą na rozwój — nawet bez zmian w prawie — jest rosnące zainteresowanie dużego biznesu, który — jak twierdzą brokerzy — powoli odwraca się od abonamentu.

— Przez długie lata ubezpieczenia zdrowotne były niszowym produktem, którym mało kto się interesował. Obecnie klienci postrzegają polisy tak jak abonamenty, a duże firmy coraz częściej decydują się na ich zakup — twierdzi Marcin Kowalski, dyrektor departamentu ubezpieczeń w firmie brokersko-doradczej Mercer Polska. Potwierdzają to ubezpieczyciele.

— Od roku zauważamy istotny wzrost sprzedaży polis zdrowotnych w kanale brokerskim — mówi Witold Zaremba, wicedyrektor departamentu ubezpieczeń zdrowotnych w Allianzie. Powodów wzrostu jest kilka. Aktywność pośredników ubezpieczeniowych i ubezpieczycieli działających w ramach grup medycznych czy też ujednolicanie przez międzynarodowe firmy polityki dotyczącej benefitów pracowniczych. Jednak najważniejszym jest spadek jakości usług abonamentowych.

— Klienci są coraz bardziej świadomi i wymagający. Przez lata zdążyli dostrzec niedociągnięcia abonamentów i szukają alternatywy — mówi Marcin Kowalski. Xenia Kruszewska, prezes Mediki Polska, wyjaśnia, że ubezpieczyciel musi w określonym terminie dostarczyć klientowi usługę zdrowotną. Firma abonamentowa nie ma takiego obowiązku, więc może sterować ruchem i szkodowością portfela.

— Dzięki temu w przypadku bardziej szkodowych klientów czas oczekiwania na wizytę u lekarza może wynosić kilka tygodni — twierdzi szefowa ubezpieczyciela. Dodatkowo, ubezpieczyciel nie może po sprzedaży polisy ograniczyć liczby placówek, które klient będzie miał do dyspozycji.

Firma abonamentowa może to zrobić. Paweł Kalbarczyk, ekspert rynku ochrony zdrowia, uważa, że ten trend to szansa dla rynku ubezpieczeń zdrowotnych. Jednak, jego zdaniem, większy wpływ na przyszłość tego segmentu będą miały regulacjeprawne. Dopiero one uczynią go masowym i przyciągną do niego pieniądze.

— Wzrost sprzedaży polis zdrowotnych przyczyni się do wzrostu wartości rynku kosztem abonamentów — mówi Paweł Kalbarczyk. Ekspert podkreśla, że ubezpieczyciele nie powinni obawiać się nowych produktów, takich jak polisy lekowe, które mają szansę zaistnieć w luce między systemem publicznym a pełną odpłatnością pacjentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu