Chociaż kluczowe wskaźniki ekonomiczne mogłyby sugerować, że strefa euro dość dobrze poradziła sobie z wyjściem z głębokiej recesji (szacuje się, iż wzrost PKB w 2010 r. wyniesie 1,7%), zagregowany wynik ukrywa znaczące różnice między poszczególnymi państwami członkowskimi. Niemcy ze swoją zorientowaną na eksport gospodarką przeżywają boom, podczas gdy państwa peryferyjne pogrążone są w bagnie kryzysu zadłużenia publicznego. Rok 2010 był zarówno najlepszym, jak i najgorszym czasem dla Europy – w zależności od tego, na co się spojrzy.
Niemiecka lokomotywa: palacz sypie w nią coraz mniej węgla
Niemcy odnotowały w I kw. 2009 r. recesję na poziomie -6,6% r/r, gdy
produkcja załamała się na skutek malejącego popytu na niemieckie dobra.
Zanurkowały zwłaszcza krajowe inwestycje w maszyny oraz eksport, w połowie 2009
r. osiągając dołki na poziomie odpowiednio -23,6% i -18%. Wkrótce nastąpiło
szybkie odbicie, gdy globalny popyt na niemieckie produkty nadal miał się dobrze
pomimo umacniającego się euro. W 2010 r. tłum posiadaczy wspólnej waluty rzucił
się do wyjścia, gdy na pierwsze strony gazet powróciły obawy związane z kryzysem
na rynku obligacji skarbowych – o wspólny program ratunkowy zwróciła się do MFW
i UE najpierw Grecja, a później Irlandia.
Niemiecka lokomotywa w 2011 r.
wytraci nieco impet, ponieważ zabraknie jej paliwa. Popyt wewnętrzny w strefie
euro będzie raczej mierny, jako że większość państw członkowskich wdraża
jakiegoś rodzaju programy oszczędnościowe – nie pomoże również kurs euro, w
przypadku którego oczekuje się zdecydowanie przeciętnych poziomów. Mniej więcej
70% niemieckiego handlu zagranicznego to transakcje z partnerami ze strefy euro
i choć niemieccy eksporterzy kierują oczy ku Azji, spowolnienie, którego
spodziewamy się w większości państw strefy euro – a zwłaszcza na jej peryferiach
– nie okaże się sprzyjające dla niemieckiej machiny eksportowej.
Następna świnka na rożen…
Akronim PIIGS okrył się w 2010 r. zasłużenie złą sławą, gdy Grecja, a następnie Irlandia, zaczęły mieć problemy z astronomiczną rentownością swoich obligacji skarbowych. Obecnie spodziewamy się, że zarówno Portugalia, jak i Hiszpania, znajdą się pod podobną presją ze strony uczestników rynków kredytowych. Co prawda, stosunek zadłużenia do PKB w Hiszpanii jest niższy niż w przypadku pozostałych państw PIIGS, ale kraj ma poważne problemy z martwym - jak papuga ze skeczu Monty’ego Pythona - rynkiem nieruchomości i czającymi się na horyzoncie kłopotami banków regionalnych (cajas). Ponadto, Hiszpania jest istotnie zaangażowana w dług Portugalii, co oznacza, że w przypadku, gdy zostanie on poważnie zaatakowany, lawina może okazać się wystarczająco potężna, by zmieść również Hiszpanię.
Problem strefy euro polega na tym, że jest to unia monetarna bez towarzyszącej jej unii fiskalnej, a zatem polityka monetarna nie musi być dopasowana do potrzeb poszczególnych krajów. Mimo że często słyszy się nawoływania do utworzenia unii fiskalnej w celu rozwiązania problemu nierównowagi handlowej, naszym zdaniem należy zwrócić uwagę na to, że peryferia żyły ponad stan, korzystając ze stóp procentowych, które były właściwe raczej dla Niemiec niż dla rozrzutnych państw peryferyjnych. Faktem jest, że państwa te nie są wystarczająco produktywne, konsumują zbyt dużo i mają zbyt wysokie wynagrodzenia. Są to problemy, które trzeba rozwiązać wewnętrznie – nie są one winą Niemiec. Niemcy nie zmuszają innych narodów do kupowania swoich towarów – to one same wybierają niemieckie dobra, a teraz muszą zdać sobie sprawę z tego, że jest to coś, na co już nie mogą sobie pozwolić.
Wygląda na to, że 2011 r. będzie dla strefy euro rokiem obfitującym w wydarzenia. Albo blok euro jakoś sobie poradzi bez kolejnej ofiary kryzysu na rynku obligacji skarbowych, albo Niemcy będą musiały zaakceptować rozwiązanie związane z euroobligacjami lub monetyzacją realizowaną przez EBC.
W przyszłym roku spodziewamy się w strefie euro słabego wzrostu na poziomie
1,4 proc. – szanse na wynik gorszy wydają się jednak większe od
prawdopodobieństwa pozytywnej niespodzianki. Inflacja powinna nieco spaść, zaś
bezrobocie utrzyma się na niepokojąco wysokim poziomie.
Tekst
przygotował Zespół ds. Strategii Saxo Banku pod kierownictewm głównego
ekonomisty Davida Karsbola