Szczególny niepokój wśród handlujących zasiały doniesienia o znaczącym wzroście kosztów pożyczkowych w przypadku Hiszpanii i Francji. Przetargi na ich obligacje przyniosły bowiem mocny wzrost ich rentowności, do najwyższych poziomów od czasu ich wejścia do strefy euro, co dobitnie wskazuje na rosnące obawy o kondycję finansową i „wypłacalność” tych krajów.
Drugim ważnym czynnikiem implikującym zachowanie inwestorów był komentarz chińskiego banku centralnego, w którym stwierdzono, że instytucja nadzorująca tamtejszy rynek nie jest gotowa do poluzowania kontroli nad inflacją. Te złe nastroje znalazły odzwierciedlenie w zniżkujących wycenach akcji i indeksów. Wspierały je również notowane w pierwszej fazie handlu spadku na amerykańskich giełdach.
Słabe wyniki i niski popyt na aukcjach wymusił kolejną przecenę walorów przedstawicieli sektora bankowego. Wśród „liderów” przeceny znaleźli się tacy potentaci jak Credit Agricole, BNP Paribas czy Deutsche Bank.
Również z niektórych spółek na rynek dotarły pesymistyczne informacje. Jak choćby w przypadku Voestalpine, największego austriackiego producenta stali, który obniżył tegoroczną prognozę finansową, tłumacząc to bardzo złymi warunkami rynkowymi.
Przecena na rynku surowcowym odciskała swoje piętno na wycenach akcji koncernów paliwowych i górniczych. Zniżkowały m.in. walory BHP Billiton, Rio Tinto czy Xstrata.
Na finiszu nerwowej sesji londyński indeks FTSE tracił 1,56 proc., paryski CAC zniżkował o 1,78 proc. zaś frankfurcki DAX spadał o 1,07 proc.