Krajowe blue chipy nie podążyły za wzrostowym kierunkiem swoich amerykańskich rywali. Podczas gdy piątkowa sesja za Atlantykiem skończyła się zwyżką czołowych indeksów, WIG20 zanurkował o 1,7 proc. Inwestorzy zupełnie nie zwrócili uwagi na rządowy plan ratunkowy, który opiewa na ponad 90 mld zł. Już od pierwszych minut poniedziałkowej sesji warszawski parkiet zdominowali sprzedający. Na dzień dobry WIG20 zanurkował o 1 proc., do poziomu 1724 pkt.
Początek tygodnia rozpoczął się podobnie również na przeważającej większości europejskich giełd. Na naszym kontynencie w górę idą indeksy, które nie załapały się na ostatnie dynamiczne wzrosty. O godz. 9:20. najmocniej rósł bułgarski Sofix zyskujący ponad 1,5 proc. Na drugim biegunie znajdował się włoski MIB30 tracący blisko 1,7 proc.
Wśród krajowych blue chipów najmocniej w dół szły akcje Polnordu, który tuż po godz. 9. tracił ponad 4 proc. Spadkom nie opierał się również CEZ spadający o 3,6 proc. Podaż wciąż atakowała Lotos, który szedł w dół o 3,4 proc. Wciąż nie milkną echa po drastycznej rekomendacji dla akcji spółki naftowej na zero.
Na szerokim rynku podaż rzuciła na kolana spółki, które przeinwestowały w opcje walutowe. Rafako traciło blisko 30 proc., a Ropczyce prawie 15 proc. Spadkom nie opierał się również bank Millennium, który oddawał 5 proc. To już kolejny dzień dynamicznej przeceny spółki, która cierpi z powodu sprzedaży feralnych produktów opcyjnych.
O godz. 9:30. WIG20 szedł w dół 0,3 proc. Spadkom nie opierały się również maluchy i średniaki. mWIG40 tracił 0,8 proc., a sWIG80 oddawał 0,2 proc.