Kolejny pretekst został spalony

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 25-04-2014, 00:00

Trwająca od pięciu lat hossa na Wall Street nie widziała poważniejszej korekty od października 2011 r.

W tym czasie indeks S&P500wzrósł o 66 proc., w ciągu całej hossy akcje niemal potroiły swoją wartość. Nic więc dziwnego, że nasilają się opinie, iż akcje są przewartościowane. Jednak dotychczas wszelkie potencjalne zapalniki wyprzedaży okazują się niewypałami.

Ostatnia ankieta Bloomberga wśród zarządzających pokazuje ciekawy paradoks. Otóż większość z nich uważa akcje za przewartościowane, ale jednocześnie zwiększają oni zaangażowanie w tę grupę aktywów. Tak mniej więcej wygląda amerykański rynek akcji od kilku miesięcy — co chwilę pojawia się jakiś czołowy wątek, mogący stać za potężną przeceną, a kończy się na realizacji zysków i marszu na nowy szczyt. Pierwszą taką historią były rynki wschodzące, w szczególności Chiny i Turcja. Spowalniająca gospodarka Chin miała uderzyć w globalny wzrost, zaś odpływ kapitału z Turcji miał pokazać zgubny wpływ ograniczania QE przez Fed na rynki wschodzące. Chiny oczywiście stanowią poważne zagrożenie, ale rząd i bank centralny cały czas lawirują pomiędzy schładzaniem rynku nieruchomości a podtrzymywaniem wzrostu. W Turcji, po wygranych przez premiera Recepa Erdogana wyborach samorządowych, nastroje znacznie się poprawiły, udowadniając przy okazji, że wyprzedaż liry była fenomenem lokalnym, a nie globalnym.

Następnie strach siać miał kryzys ukraiński. Geopolitycznie ma on ogromne znaczenie, ale wobec małego ryzyka radykalnych sankcji na rosyjski sektor energetyczny inwestorzy nie bardzo mogli doszukać się powodu, dla którego mieliby wyprzedawać amerykańskie akcje. Ostatnią próbą był wątek spółek technologicznych. Informacja ze spółki Halozyme Pharmaceutics, iż testy leku na raka zostały wstrzymane przez niezależny komitet, sprawiła, że zaczęto dyskutować o zbyt wysokich wycenach spółek z sektora IT i biotechnologii. Nasdaq cofnął się o 9 proc., po czym… powrócił do wzrostu.

Okazało się, że kluczowe spółki z sektora nowych technologii pozytywnie zaskoczyły wynikami. Co prawda sezon słabo rozpoczęły Google i Intel, ale spółki te nie są już traktowane przez inwestorów jako serce technologicznej hossy, podobnie jak Apple, który dla odmiany pokazał bardzo dobry raport. Facebook, Twitter, Netflix, Tesla, a nawet kontrowersyjny Herbalife, to spółki, które miały zawyrokować o możliwej powtórce z 2000 r., kiedy pękła bańka internetowa. Na część wyników jeszcze czekamy (w poniedziałek opublikuje je Herbalife), ale na razie przewaga jest po stronie byków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień, CFA X-Trade Brokers

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy