Kolejowy czeski film

ET
05-01-2011, 00:00

Czesi otwarcie mówią

Czesi otwarcie mówią

o planach fuzji

przewoźników kolejowych.

U nas nikt nic nie wie.

Czeski dziennik "Mlada fronta Dnes" ("MfD") podał wczoraj, że CD Cargo, towarowy przewoźnik z grupy Ceskie Drahy, jest zainteresowany fuzją z PKP Cargo. To już kolejna publikacja w czeskich mediach na ten temat w ostatnim czasie. Pod koniec grudnia portal ceskiepozice.cz napisał, że połączenie przewoźników zostało umówione podczas spotkania premierów Donalda Tuska i Petra Necasa 4 listopada w Warszawie. Serwis powołał się na swoje źródła. "MfD" podaje informacje z pierwszej ręki, cytując Jakuba Hodinarza, wiceministra transportu. "Po polskiej i czeskiej stronie powstała już grupa robocza, która zajmuje się możliwą fuzją" — powiedział wiceszef resortu dziennikowi.

Z informacji gazety nie wynika jasno, jak ma wyglądać mariaż przewoźników. "MfD" pisze, że CD Cargo gotowe byłoby kupić PKP Cargo, choć z drugiej strony Czesi mówią raczej o strategicznym partnerstwie niż fuzji.

Znacznie bardziej powściągliwa w komentowaniu ewentualnego połączenia czy współpracy z południowymi sąsiadami jest strona polska. Ministerstwo Infrastruktury powiedziało tylko, że rozpatruje różne warianty prywatyzacji towarowego przewoźnika. Wcześniej resort przymierzał się do upublicznienia PKP Cargo. We wrześniu 2008 r. Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury, zapowiadał, że spółka trafi na giełdę w 2010 r. lub w 2011 r.

— Dla mnie to są fakty medialne. Kontaktujemy się i współpracujemy z kolejami czeskimi, ale każdy koncentruje się na własnym biznesie — mówi Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo, pytany o komentarz do publikacji "MfD".

Awanse czynione PKP Cargo nie są pierwszą próbą czeskich kolejarzy wejścia na inne rynki. Wcześniej rozmawiali o fuzji ze słowackim przewoźnikiem towarowym. Rozmowy zakończyły się niczym.

Czesi prą do fuzji, ponieważ, jak wyjaśnił we wczorajszym "MfD" Vit Barta, minister transportu, CD Cargo są za małe, żeby rywalizować z największymi przewoźnikami w Europie. Po połączeniu z PKP Cargo powstałaby firma, która mogłaby rywalizować z takimi spedytorami, jak DB Schenker (spółka z grupy Deutsche Bahn).

— Pomysł nie jest zły, pytanie tylko, jaka jest wartość dodana z połączenia dwóch przewoźników słabych finansowo. Obaj potrzebują ogromnych pieniędzy na inwestycje. W PKP Cargo mówiło się, że roczne potrzeby to 1 mld zł. CD Cargo, których potencjał przewozowy stanowi około 75 proc. polskiego przewoźnika, potrzebuje pewnie co najmniej połowę tej kwoty. Po fuzji pieniędzy w kasie nie przybędzie — mówi prezes jednej ze spółek przewozowych, zastrzegając sobie anonimowość.

Obecnie kasa świeci pustkami. CD Cargo zakończyły rok stratą 420 mln koron (około 66,4 mln zł). Polski przewoźnik wyszedł na plus, około 40 mln zł, ale ma z przeszłości straty liczone na setki milionów złotych.

Zdaniem naszego rozmówcy, pojawiające się w Czechach informacje można powiązać z tym, że CD Cargo kilka miesięcy temu wymieniły cały zarząd, który teraz próbuje wykazać się kreatywnością.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kolejowy czeski film