KOLEKCJA RYB MA POMÓC PALMIARNI

Małgorzata Zdunek
opublikowano: 2000-02-09 00:00

KOLEKCJA RYB MA POMÓC PALMIARNI

Zarząd gliwickiego obiektu planuje kolejną jego rozbudowę

Gliwickiej palmiarni — jednej z najstarszych i największych w Polsce — nie brakuje zwiedzających. Mimo to obiekt przynosi straty. Jego zarząd postanowił ratować sytuację dokonując kolejnej rozbudowy. Nowym magnesem przyciągającym zwiedzających ma być wielka kolekcja egzotycznych ryb. Zarządzające obiektem władze miasta chciałyby zainteresować udziałem w rozbudowie prywatne firmy.

Historia gliwickiej palmiarni sięga 1880 roku, kiedy na miejscu dzisiejszego budynku postawiono szklarnie z egzotycznymi roślinami. Budynek palmiarni zbudowano w 1925 roku. W latach 70. ówczesne władze zaplanowały jej rozbudowę i modernizację. Projekt, zamówiony przez gliwicki UM, powstał w 1979 roku. Budowa ruszyła na początku lat 80. Prace wykonywano sukcesywnie w kolejnych budynkach, więc obiekt był czynny jeszcze do 1985 roku.

— Modernizację przeprowadzano tak, aby zapewnić roślinom niezbędne warunki. Poszczególne pawilony budowano po prostu na istniejącej konstrukcji. Po ukończeniu prac stare mury wewnątrz były rozbierane — opowiada Ewa Tyczyńska, kierownik gliwickiej palmiarni.

Oficjalne otwarcie obiektu nastąpiło w styczniu 1998 roku.

— Początkowo inwestycja miała być finansowana z budżetu centralnego, potem — z kasy wojewódzkiej. Całość prac opłacił jednak gliwicki urząd miejski. Problemy z finansowaniem znacznie przedłużyły czas trwania remontu. Z tego względu trudno też oszacować wielkość nakładów, poniesionych na modernizację obiektu — wyjaśnia Andrzej Janik, dyrektor Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych w Gliwicach.

Oszklony budynek wyposażony jest w podjazdy oraz windy dla osób niepełnosprawnych. Zgromadzoną roślinność rozlokowano w czterech pawilonach. Zajmują je kolejno: rośliny użytkowe, tropikalne, historyczne oraz sukulenty. Na terenie obiektu mieści się również kwiaciarnia i kawiarnia.

Palmiarnia jest finansowana przez miasto, a zarządza nią gliwicki Miejski Zarząd Usług Komunalnych. Od chwili otwarcia stanowi żelazny punkt programu wszystkich wycieczek po Gliwicach.

Wysokie koszty

W Polsce istnieje jeden obiekt podobnej wielkości: jest nim palmiarnia w Poznaniu. Nieco mniejsza znajduje się w Zielonej Górze. Gliwicką palmiarnię odwiedzają najczęściej grupy zorganizowane: wycieczki młodzieży szkolnej i zakładów pracy. Nie brak również indywidualnych zwiedzających. W 1998 roku zgromadzone tu rośliny obejrzało 140 tys. osób. W ubiegłym roku ich liczba spadła do 105 tys.

— Dochody palmiarni, a więc wpływy z biletów i dzierżawy pomieszczeń na kwiaciarnię i kawiarnię, są odprowadzane do kasy miasta. Stamtąd otrzymujemy pieniądze na utrzymanie obiektu. Mimo tak dużego zainteresowania zwiedzających, palmiarnia nie zarabia na siebie. Znaczne obciążenie w budżecie stanowią koszty osobowe oraz wysokie opłaty za energię elektryczną. To problemy, z którymi borykają się wszystkie tego typu obiekty w kraju. Roczny deficyt palmiarni wynosi 900 tys. zł — stwierdza Andrzej Janik.

Dodaje, że w całym budynku, zamiast szkła, zastosowano lexan — energooszczędny materiał, ograniczający straty ciepła. Mimo to opłaty za zużycie energii elektrycznej są nadal wysokie. Zgromadzone rośliny wymagają bowiem przez cały rok odpowiedniej, dość wysokiej temperatury.

Ratunek w rozbudowie

Zarząd palmiarni planuje jednak kolejną rozbudowę obiektu.

— Według prognoz, szersza oferta i ciekawsze zbiory przyciągną większą liczbę zwiedzających, co pozwoli w znacznym stopniu zmniejszyć obecny deficyt — przekonuje Andrzej Janik.

Nie chce jednak zdradzić szczegółów planowanej inwestycji. Informuje jedynie, że gliwicka palmiarnia wzbogaci się o różne gatunki ryb.

— Opracowaliśmy już szczegółową koncepcję, która została złożona w urzędzie miejskim. To do niego należy decyzja o podjęciu prac. Według planów, budowa mogłaby ruszyć już w przyszłym roku. Całość prac zamknęłaby się w ciągu trzech lat. Byłaby to pierwsza tego typu inwestycja w Polsce — wyjaśnia Andrzej Janik.

Finansowanie rozbudowy leży w gestii zarządu miasta. Kierownictwo palmiarni oczekuje obecnie na jego decyzję o rozpoczęciu prac. Liczy również na zainteresowanie i wsparcie ze strony sponsorów.

NIEPOSPOLITE OKAZY: Jesteśmy dumni z palm, które należą do najstarszych roślin palmiarni. To okazy o imponujących wysokościach, którymi nie może poszczycić się chyba żadna polska palmiarnia — uważa Ewa Tyczyńska, kierownik gliwickiej palmiarni.

NIEWYMIERNE ZYSKI: Palmiarnia przynosi Gliwicom wiele korzyści, które jednak trudno oszacować: przyciąga nie tylko rzesze turystów, ale i podnosi prestiż miasta — stwierdza Andrzej Janik, dyrektor Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych w Gliwicach.

NOWOCZESNY OBIEKT: Powierzchnia największego budynku wynosi 900 mkw., a w najwyższym punkcie osiąga on wysokość 22 m. Całość uzupełniają trzy mniejsze, trójkątne budynki.