Nie będzie już szynobusów z Raciborza. Do firmy wszedł syndyk, władzami interesuje się prokurator.
Kolejowe Zakłady Maszyn Kolzam, firma ze 150-letnią tradycją, idą pod młotek. Niedawno sąd ogłosił ich upadłość.
Dane do weryfikacji
Raciborska spółka, jeden z największych producentów szynobusów w kraju, miała kłopoty od trzech lat. W praktyce zakończyła działalność w połowie ubiegłego roku. Brakowało jej nawet środków na pokrycie wstępnych kosztów postępowania upadłościowego z możliwością zawarcia układu — nie mówiąc o niezależnym audycie finansowym. Jej długi w ubiegłym roku szacowano na ponad 20 mln zł. Majątek jest bardzo skromny: 534 tys. zł w ruchomościach oraz 5,5 mln zł w materiałach, produktach i półproduktach.
— Traktowałbym te dane ostrożnie. Trzeba wszystko policzyć dokładnie. Spółka nie miała ciągłości w prowadzeniu ksiąg rachunkowych. Sprawozdania finansowe za 2004 i 2005 r. nie zostały zweryfikowane — wylicza Grzegorz Zarębski, syndyk Kolzamu.
Na aktywach spółki znajdował się zastaw na rzecz Banku BPH. W połowie lipca bank podał, że dług przekracza 1,5 mln zł, zaś odsetki i opłaty ponad 382 tys. zł.
Za dużo awarii
Władze Kolzamu zapewniały sąd, że do 2006 r. spółka zarobi co najmniej 4 mln zł na szynobusach. Tyle że jednej z dwóch maszyn, zamówionych przez województwo śląskie, nie zdołano nawet dostarczyć. Odbiorca nie mógł przelać pieniędzy na jej dokończenie, bo zostałyby natychmiast zajęte przez komornika. Prawa do produkcji tego typu (wraz z dokumentacją techniczną) kupił od Instytutu Pojazdów Szynowych w Poznaniu chrzanowski Bumar-Fablok. Miał dokończyć szynobus, ale miał kłopoty z jego przejęciem od upadłego Kolzamu.
— Pojazd wciąż do nas nie trafił. Nie wiemy, jakie są jego dalsze losy — usłyszeliśmy w Bumar-Fabloku.
Szynobusy wyprodukowane wcześniej przez Kolzam na zlecenie innych województw, m.in. dolnośląskiego i lubelskiego, biły rekordy wadliwości, bo producentowi brakowało środków na ich serwisowanie.
Przeciw władzom Kolzamu toczy się postępowanie w raciborskiej prokuraturze rejonowej. Według lokalnej prasy, mogło dojść do użycia środków spółki na cele prywatne. Nie udało nam się potwierdzić w piątek tej informacji.