Komentarz Adama Sofuła: Rząd chce obejść kryzys bokiem

Adam Sofuł
29-01-2009, 07:19

Po wtorkowej konferencji prasowej rząd przycichł. Ministrowie siedzą jak trusie w gabinetach i ze łzami w oczach tną wydatki, by spełnić żądanie premiera znalezienia 17 mld zł oszczędności.

Coraz głośniejsza jest za to opozycja, która żąda głowy ministra finansów, najwyraźniej zirytowana jego typowo angielskim stoicyzmem. Minister finansów nigdy nie jest lubiany, bo słynie z tego, że zawsze ma za mało pieniędzy, a w czasach kryzysu okazuje się, że ma ich jeszcze mniej, niż to się wcześniej mogło wydawać. Pomińmy pewną niekonsekwencję opozycji, która z jednej strony krytykuje rząd za dziurę budżetową, z drugiej żąda, by tę dziurę powiększyć. Można się domyślać, że żądania opozycji, by wyłożyć miliardy na tzw pobudzenie gospodarki jeszcze bardziej skłaniają rząd do oszczędności.

Proponowane przez premiera cięcia wydatków pozwalają uniknąć nowelizacji budżetu. Przynajmniej stwarzają taką szansę. Nowelizacja byłaby konieczna w razie powiększenia deficytu budżetowego, bo ustawa określa jedynie górny pułap wydatków. Rząd chce obejść kryzys bokiem, unikając parlamentarnej bitwy o budżet, nie wyklucza tego wprawdzie, ale uważa to za ostateczność. Dlatego woli przygotować się na zmniejszenie przychodów, tnąc wydatki i zachowując poziom deficytu, niż rozpętywać parlamentarną debatę o tym, które branże są strategiczne i iloma miliardami należy je pobudzić.

Zwolennicy zwiększenia deficytu mają argument: wszyscy tak robią, co nie znaczy, że jest to instrument skuteczny. Przypomnijmy, że pompowanie pieniędzy w branżę stoczniową niespecjalnie ją pobudziło i to w czasach prosperity. A trzeba pamiętać, że trzeba się liczyć ze zwiększonymi wydatkami na osłony socjalne. Prognozy wzrostu (dla Polski, Europy i świata) zmieniają się z tygodnia na tydzień (raczej na gorsze), więc trudno czynić jakieś długoterminowe sztywne założenia. Zamiast wydawać miliardy, których się nie ma, rząd postanowił przyjrzeć się wydatkowaniu tych miliardów, które ma. A przy okazji stoi przed szansą uniknięcia parlamentarnego starcia z opozycją. Chyba że kryzys potrwa dłużej, ale wtedy nie opozycja będzie największym problemem rządu.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komentarz Adama Sofuła: Rząd chce obejść kryzys bokiem