Zdaniem Instytutu Łączności, urzędnicy komisji z sufitu wzięli liczbę polskich użytkowników łączy szerokopasmowych. Rynek rozwija się za szybko?
Internet rozwija się w Polsce za wolno — to hasło stało się stereotypem. Ale czasami może aż za bardzo zaniża się dane dotyczące dostępu do internetu. Przykładem może być opublikowany pod koniec lutego 11 raport Komisji Europejskiej dotyczący łączności elektronicznej. Wynika z niego, że jesteśmy na przedostatnim miejscu pod względem szerokopasmowego dostępu do internetu, którego penetracja na liczbę mieszkańców wynosi — zdaniem KE — 1,72 proc.
— Dane te są trzykrotnie niższe od rzeczywistych. Z naszych wyliczeń wynika, że wskaźnik penetracji rynku wynosi 5,73 proc., a liczba szerokopasmowych łączy sięga niemal 2,2 mln — mówi Michał Duszak z Instytutu Łączności w Warszawie.
Rynek szybszy
Zdaniem instytutu, urzędnicy posługiwali się nieaktualnymi danymi — statystyka dotycząca rynku polskiego została przygotowana na podstawie danych z października 2004 r., a nie z października 2005.
Częściowo zgadza się z tym Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE), który dostarcza część danych do raportów KE.
— Komisja zawsze zbiera dane na długo przed przygotowaniem raportu, więc zapewne posługiwała się danymi najwyżej z półrocza 2005. A rynek rozwija się bardzo dynamicznie. Nasz oficjalny raport będzie dostępny pod koniec kwietnia, wtedy wyjaśni się, jakie są aktualne dane — mówi Jacek Strzałkowski z UKE.
Problem w tym, że KE wyraźnie zaznacza w prezentowanych statystykach, że dane są z października 2005 r.
— Podawanie takich nieprawdziwych danych jest bardzo niekorzystne dla Polski, szczególnie w kontekście nowych inwestycji zagranicznych — uważa Mirosław Ferenc z instytutu.
Zbyt oryginalni
Być może nasza inwencja nie mieści się w statystykach. Urzędnicy Komisji najwyraźniej nie wzięli też pod uwagę popularnych w Polsce sieci osiedlowych, które są praktycznie nieznane w UE. Na 657 tys. linii szerokopasmowego dostępu do internetu w październiku 2005 r. miały się składać podłączenia w technologii DSL (np. Neostrada w TP) oraz poprzez modemy w sieciach telewizji kablowej. Gdyby dodać sieci osiedlowe, statystyka zwiększyłaby się o 700 tys. linii.
Eksperci Instytutu Łączności mają jeszcze jedną wątpliwość dotyczącą metodologii przyjętej przez KE.
— Uwzględnianie statystyk na stu mieszkańców wydaje się bardzo zasadne np. dla liczby telefonów komórkowych, gdyż są one przypisane do abonenta. Z liniami szerokopasmowego dostępu do internetu jest inaczej, przypisane są one do gospodarstwa domowego. Jeśli w ten sposób wykonamy obliczenia, to okaże się, że w październiku 2005 r. szerokopasmowy dostęp do internetu miało w Polsce 16,4 proc. gospodarstw, czyli ponad 6,2 mln Polek i Polaków.