KOMOROWSCY NIE ODDADZĄ BAKOMY

Witold Choiński
opublikowano: 1999-08-09 00:00

KOMOROWSCY NIE ODDADZĄ BAKOMY

Francuski Danone musi zadowolić się na razie pozycją partnera strategicznego

JA MAM CZAS, JA POCZEKAM: Danone myśli o zwiększeniu zaangażowania kapitałowego w Bakomie. Nie zamierzam się jednak pozbywać kontroli nad firmą — mówi Zbigniew Komorowski. fot. Grzegorz Kawecki

Największy polski producent jogurtów jeszcze długo będzie kontrolowany przez rodzinę Komorowskich. Tak przynajmniej twierdzi Zbigniew Komorowski, prezes i główny udziałowiec Bakomy. Nic na razie nie wskazuje na to, że Francuzom uda się zdobyć dominującą pozycję w spółce.

Zbigniew Komorowski przyznaje, że negocjacje z Danone trwały prawie cztery lata. Pierwsza oferta Francuzów nie była jednak szczególnie atrakcyjna — 90 mln dolarów za całą spółkę. Właściciele Bakomy odmówili, ale emisariusze Danone wracali z nowymi propozycjami. Zresztą nie byli jedynymi chętnymi. Zainteresowanie Bakomą deklarował także niemiecki Zott (jogurty Jogobella) oraz szwajcarskie Nestle.

Zbigniew Komorowski wybrał ostatecznie Danone, ale pozostawił sobie nadal aż 75,8 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Bakomy. Praktycznie może więc nadal podejmować wszystkie decyzje samodzielnie.

— W umowie zabezpieczono interesy mniejszościowego akcjonariusza. W wielu strategicznych decyzjach, jak np. sprzedaż firmy, potrzebna będzie jego zgoda — podkreśla Zbigniew Komorowski.

Wspólne inwestycje

Zbigniew Komorowski nie chce na razie ujawniać szczegółów umowy. Wiadomo jednak, że pewne wspólne inwestycje zostały już rozpoczęte. Na początek Bakoma wspólnie z Danone zamierzają zainwestować około 40 mln zł w Spółdzielnię Mleczarską z Kutna. Nie będą tam jednak produkować jogurtów. Planowana jest również inwestycja w OSM Żuromin, producenta serów twardych. Jednak największym wspólnym projektem może być budowa fabryki plastikowych opakowań do jogurtów. Zbigniew Komorowski, nie wyklucza takiej inwestycji.

— Jednym z najpoważniejszych problemów producentów jogurtu jest zdobycie wysokiej jakości plastikowych kubków. Z polskich producentów jedynie firma Coala z Poznania spełnia nasze wymogi jakościowe. Mamy więc niewielki wybór — twierdzi prezes, który nie chce na razie ujawniać, jaki może być koszt takiej inwestycji.

Zdaniem Zbigniewa Komorowskiego, słaba jakość kubków jest przyczyną pleśni odkrywanej ostatnio w produktach mleczarskich różnych firm. Znalazły się one również w jogurtach Bakomy. Są to jednak bardzo sporadyczne przypadki, nie wynikające z winy producenta.

— Bakoma dysponuje obecnie najnowocześniejszymi maszynami i urządzeniami — zapewnia Zbigniew Komorowski.

Wszystkie dotychczasowe inwestycje Bakoma finansowała ze środków własnych. W przyszłości ma być podobnie.

Lepsza giełda

Zbigniew Komorowski nie żałuje, że wprowadził swoją spółkę na giełdę, choć nie uważa tego również za wielki sukces.

— Miałem wybór: giełda albo inwestor finansowy. Ten jednak, wcześniej czy później, chciałby z interesu wyjść, co wiązałoby się ze sprzedażą pakietu, jaki zażyczyłby sobie inwestor strategiczny. Nie miałbym żadnego wpływu na negocjowanie warunków wejścia do firmy inwestora, a na to nie chciałem się zgodzić — mówi Zbigniew Komorowski.

Dodaje, że Danone, wchodząc jako inwestor mniejszościowy, ma gwarancję, że w Bakomie nie pojawi się konkurencyjny inwestor branżowy.

Prezes Bakomy twierdzi również, że mimo zdobycia inwestora branżowego (na pewno takim jest Danone), spółka, przynajmniej na razie, nie opuści giełdy.

Rynek się kurczy

— Jeszcze w ubiegłym roku przyrost spożycia wynosił 30 proc., w tym spadł już o 5 proc. Spadek widać zwłaszcza w mniejszych miastach i miejscowościach — przyznaje prezes.

Według badań, w ciągu ostatniego półrocza najwięcej z grupy liderów rynku straciły spółdzielnie mleczarskie. Nieco zmniejszyła się również pozycja Danone. Sprzedaż Bakomy utrzymała się na tym samym poziomie, wzrosła natomiast sprzedaż Zotta. Najtrudniejszym rynkiem dla Bakomy jest obecnie południowo-zachodnia część kraju. Zdaniem prezesa, tylko tam Bakoma przegrywa konkurencję z Zottem. W pozostałym regionach utrzymuje pozycję rynkowego lidera.

Prawdopodobnie, właśnie połączenie obu jogurtowych potentatów wzmocni ich pozycję na polskim rynku oraz ułatwi konkurencję z niemieckim Zottem, który jeszcze w tym roku planuje rozpoczęcie budowy własnej fabryki jogurtów. Zdaniem Zbigniewa Komorowskiego, Zott, budując zakład w Polsce, nie zagrozi Bakomie.

— Spowoduje to, że będzie musiał działać na podobnych warunkach jak Bakoma czy Danone. Teraz korzysta z licznych subwencji rządu niemieckiego i Unii Europejskiej, co powoduje, że jogurty Jogobella są konkurencyjne cenowo wobec produktów Danone i Bakomy — sumuje Zbigniew Komorowski.