Komputronik obnaża marazm drobnych

opublikowano: 01-09-2019, 22:00

Prawa mniejszościowych akcjonariuszy to szczytne hasło. Ale przypadek dystrybutora elektroniki pokazuje, że łatwiej krzyczeć o krzywdzie niż zrobić cokolwiek, by korzystać z korporacyjnych praw

Wtorek 3 września to ostatni dzień, w którym można dokonać rejestracji na zwyczajne walne zgromadzanie Komputronika, zaplanowane na 19 września 2019 r. Takie zupełnie zwyczajne jednak nie będzie. Poza rutynowymi uchwałami głosowane ma być upoważnienie zarządu do zwiększenia liczby akcji o 9,99 proc. Zarząd dostałby też uprawnienie do wyemitowania takiej samej liczby obligacji zamiennych na akcje. Łącznie mógłby więc zwiększyć liczbę akcji o 19,99 proc. Jednocześnie to zarząd spółki ma zostać uprawniony do ustalenia parametrów tych emisji (w tym cen) i mają się one odbyć w drodze subskrypcji prywatnych z wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. W internecie zawrzało. Odkąd 22 sierpnia Komputronik ujawnił plany emisji, tylko na forum Bankier.pl powstało ponad 30 nowych wątków dotyczących spółki. Wszystkie pod wspólnym mianownikiem naruszania praw drobnych inwestorów. Podobne zastrzeżenia dotarły do naszej redakcji e-mailem. Akcjonariusze twierdzą, że poskarżyli się Urzędowi Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF). Próbowaliśmy dowiedzieć się, ile takich skarg wpłynęło i czy UKNF zamierza coś z nimi zrobić.

Prezes Komputronika Wojciech
Buczkowski jest w spółce największym akcjonariuszem. Jednak nie tak dużym, by
mógł przegłosować emisję bez prawa poboru, jeśli inni akcjonariusze przyszliby
na walne.
Wyświetl galerię [1/2]

DWIE STRONY MEDALU:

Prezes Komputronika Wojciech Buczkowski jest w spółce największym akcjonariuszem. Jednak nie tak dużym, by mógł przegłosować emisję bez prawa poboru, jeśli inni akcjonariusze przyszliby na walne. Fot. Marek Wiśniewski

— Urząd nie udziela tego rodzaju informacji dotyczących konkretnych podmiotów — zastrzega Jacek Barszczewski, rzecznik UKNF.

Do otrzymania prośby o pomoc przyznało się Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII), które w tego typu sporach reprezentuje zbiorowo drobnych akcjonariuszy. Nie zajmie się jednak sprawą,jeśli nie udzieli mu pełnomocnictwa przynajmniej 25 członków stowarzyszenia (licząc na wsparcie, a nie będąc członkiem, można od razu przystąpić do SII).

— Otrzymaliśmy już pierwsze pełnomocnictwa. Dynamika zgłoszeń wskazuje, że na walnym się pojawimy — mówi Jarosław Dominiak, prezes SII.

Nasze prawa za cudze pieniądze

Gdyby mniejszościowi akcjonariusze Komputronika chcieli korzystać ze swoich korporacyjnych praw, niczyje wsparcie nie byłoby im szczególnie potrzebne. Emisja bez prawa poboru wymaga większości 80 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Tymczasem prezes Wojciech Buczkowski wraz z rodziną przez dwie spółki kontroluje niespełna 54 proc. ogółu akcji. Papiery te nie są uprzywilejowane. W praktyce więc wystarczy, by akcjonariusze dysponujący około 13,5 proc. ogółu akcji zagłosowali przeciw podczas walnego i do emisji bez prawa poboru w ogóle nie dojdzie. A 13,5 proc. ogółu akcji to mniej niż jedna trzecia walorów znajdujących się w tzw. wolnym obrocie.

Ciut ponad 46 proc. akcji, które nie są w rękach rodziny prezesa, jest bardzo rozproszone. Drobni inwestorzy nie mają zaś w zwyczaju bywania na walnych zgromadzeniach. Przedstawiciele SII wielokrotnie podkreślali, że dla wielu takich akcjonariuszy kwestia kosztów dojazdu na walne (w tym przypadku do Poznania) lub choćby samej rejestracji udziału (w większości domów maklerskich 30 zł) czyni sprawę nieefektywną kosztowo. Z drugiej strony nie brak w tym również bierności trudnej do racjonalnego uzasadnienia, a nawet w sytuacji zagrożenia emisją bez prawa poboru, przynajmniej niektórzy chcieliby, by za walkę o ich interes płacili inni. „(…) a może skala zgłoszeń będzie taka duża, że SII dla własnego prestiżu zajmie się tą sprawą na własny koszt” — marzy jeden z dyskutantów na forum Bankier.pl.

Niezależnie od przyczyn absencja drobnych inwestorów na ostatnim walnym zgromadzeniu Komputronika spowodowała, że 53,97 proc. akcji należące do dwóch spółek rodziny prezesa urosło do 99,98 proc. głosów na walnym. O jedno walne zgromadzenie wcześniej spółki te dysponowały 99,96 proc. głosów. Trzy walne zgromadzenia temu frekwencja na spotkaniu akcjonariuszy Komputronika była wyższa. Pakiet spółek rodziny Buczkowskich dał zaledwie… 97,24 proc. głosów. W kwietniu 2017 r. i wrześniu 2016 r. te same dwie spółki dysponowały wszystkimi głosami, jakie zarejestrowano na walnych zgromadzeniach. W listopadzie 2015 r. sytuacja była jeszcze bardziej kuriozalna. Rodzina prezesa zgłosiła na walne zaledwie 16,61 proc. akcji. Ponieważ nikt inny nie przyszedł, przełożyły się na…100 proc. głosów.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Wycena prezesa i giełdy

Wojciech Buczkowski nie ukrywa, że w tej sytuacji funkcjonowanie spółki na giełdzie nie ma dla niego sensu. Wiosną 2017 r. ogłosił wezwanie, którego celem był delisting. Albo w wyniku skupienia 46 proc. akcji, albo przynajmniej tylu, by osiągnąć 90 proc. i następnie dokonać tzw. wyciśnięcia akcjonariuszy mniejszościowych.

— W naszym przypadku nie mamy do czynienia z wykorzystaniem chwilowego dołka notowań. Kurs utrzymuje się na obecnym poziomie od kilku lat. Jeśli inni akcjonariusze nie wierzą w spółkę, a tak odczytuję poziom notowań i niewielkie obroty, to daję im uczciwą cenę i mówię: rozwiedźmy się — tłumaczył wtedy na łamach „PB” Wojciech Buczkowski.

7,18 zł za akcję nie przekonało jednak dostatecznej liczby drobnych inwestorów. Być może mieli w pamięci, że przy okazji debiutu giełdowego w 2007 r. nowi akcjonariusze objęli 22 proc. walorów spółki za 64 mln zł. Dziesięć lat później prezes chciał za 46 proc. zapłacić 32,4 mln zł. Po kolejnych dwóch latach 7,18 zł za akcję to jednak marzenie. Giełda wycenia jeden walor na 2,70 zł, a więc ci, którzy nie chcieli akcji sprzedać prezesowi, handlują nimi między sobą. Cena wskazuje, że podaż przewyższa popyt.

„Zważywszy na fakt emisji około 2 mln nowych akcji (akcje plus obligacje zamienne), bez znanej ceny, w wielkim pośpiechu — WZA odbędzie się już 21.09, rejestracja do 3.09, wygląda to na próbę wywłaszczenia drobnych akcjonariuszy przez prezesa i głównego akcjonariusza. W. Buczkowskiego” — napisał jeden z posiadaczy akcji do naszej redakcji.

Prezes Komputronika przyznaje, że uzasadnienie uchwał o emisjach akcji i obligacji nie jest najtrafniejsze.

— Projekty uchwał można doprecyzować w trakcie walnego zgromadzenia, tak by cena emisyjna nowych akcji była wyższa od kursu giełdowego. Generalnie chodzi o uzyskanie dodatkowego finansowania w sytuacji, gdy od ogłoszenia sanacji przez Action limity ubezpieczeń należności w naszej branży są coraz mniejsze. Możliwość objęcia akcji przez podmiot, który udzieliłby nam dodatkowego finansowania dłużnego, byłaby dla niego dodatkową premią, stwarzającą możliwość uczestnictwa we wzroście wartości akcji, który byłby korzystny również dla akcjonariuszy mniejszościowych. Poza tym przy takiej strukturze akcjonariatu jak w Komputorniku, a jednocześnie relatywnie niewielkiej skali maksymalnej możliwej emisji, zarzuty dotyczące marginalizacji akcjonariuszy mniejszościowych przez ewentualne przyszłe emisje są nieuzasadnione — uważa Wojciech Buczkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu