Komu potrzebna była ta porażka?

27-06-2018, 22:00

PiS przeforsowało kolejny rekord – nowelizacja przeleciała przez Sejm w nieco ponad dwie godziny, a później podobnie przez Senat.

Na polecenie Jarosława Kaczyńskiego 25 stycznia 2018 r. nagle została odkurzona leżakująca w Sejmie ponad rok zmiana ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Uchwalono ją w dobę, pechowo w wigilię Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Podczas jego obchodów 27 stycznia w Oświęcimiu wybuchł międzynarodowy skandal, spowodowany bezmyślnym wpisaniem do ustawy art. 55a i 55b. Ten pierwszy wymierza — za wypowiedzi przypisujące polskiemu narodowi lub państwu udział w holokauście — karę więzienia do trzech lat. Odreagowanie nie tylko Izraela, lecz także potężnego lobby żydowskiego w USA przyniosło Polsce szkody wizerunkowe, których nieuznająca światowych realiów ekipa tzw. dobrej zmiany absolutnie się nie spodziewała.

Zobacz więcej

Mimo polsko-izraelskiego napięcia prezydenci Andrzej Duda i Reuwen Riwlin szli w Marszu Żywych wspólnie. Fot. Krystian Maj-FORUM

Po pięciu miesiącach ich odczuwania Mateusz Morawiecki 26 czerwca postawił na posiedzeniu politbiura PiS sprawę skreślenia bezsensownych przepisów. Prezes wniosek premiera zatwierdził i jeszcze przed północą wpłynął do Sejmu projekt ustawy, przyjęty przez Radę Ministrów drogą obiegową o godzinie… 22. W środę 27 czerwca PiS przeforsowało kolejny rekord — nowelizacja przeleciała przez Sejm w nieco ponad dwie godziny, a później podobnie przez Senat. Prezydent podpisał niemal w biegu, aby można było zorganizować pojednawczą telekonferencję Mateusza Morawieckiego i Benjamina Netanjahu, premiera Izraela. Żydowskie państwo wyciągnęło rękę do zgody i współpracy po triumfie, jakim stało się wymuszenie na PiS skreślenia przepisów karnych, oprotestowanych przez ambasador Annę Azari od razu 27 stycznia.

Tytuł komentarza pisanego bezpośrednio po odpaleniu, niczym granatu, ustawy o IPN przypominam poniżej. Ubolewając nad roztrwanianiem marki Polska, kilka następnych pisałem w tym samym duchu. Poza art. 55a jeszcze bardziej niedorzeczny jest art. 55b, na podstawie którego polską karę więzienia stosuje się także wobec cudzoziemca „niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego ustawą”. Abstrahując od niewykonalności tego chciejstwa, przepis stoi w rażącej sprzeczności z kanonem polskiego Kodeksu karnego, że „Warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia”. A przecież największe nawet głupstwa na temat holokaustu w okupowanej Polsce, wrzucane na jakimś portalu w Argentynie czy innej Kalifornii, tam penalizacji nie podlegają... Warto przypomnieć stanowisko MSZ z 2016 r., czyli już po tzw. dobrej zmianie. Resort przewidział, że choćby teoretyczne karanie więzieniem może „osłabić na arenie międzynarodowej nasze argumenty merytoryczne i wagę sprzeciwu moralnego zgłaszanego przez Polskę oraz utrudnić korzystanie z już dostępnych środków reagowania wobec obrażania dobrego imienia naszego kraju”. Podobnie zabrzmiało wczoraj uzasadnienie wycofania się PiS z bezmyślnych przepisów. Dlatego najlepszym podsumowaniem całej żenady jest pytanie retoryczne, przytoczone w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Komu potrzebna była ta porażka?