Komunikacja dobija Elemental Holding

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2018-04-26 22:00
zaktualizowano: 2018-04-26 21:47

Kurs nurkuje nie tylko z powodu słabych wyników. Ważą na nim również deklaracje zarządu, które mają się nijak do rzeczywistości

Z artykuły dowiesz się:
- jak spółka tłumaczy słabsze wyniki finansowe 
- jak gwałtowny spadek notowań komentują analitycy 
- czy linia samplingowa uratuje wizerunek spółki

Spadającą gwiazdą wczorajszej sesji można nazwać Elemental Holding. Kurs spółki, zajmującej się recyklingiem rzadkich metali, runął po publikacji wyników za 2018 r. Spadek był tak duży, że giełda zawiesiła handel akcjami Elementalu, by ustalić kurs równowagi. Ostateczna przecena wyniosła 35,5 proc. Licząc od początku roku, spółka z Grodziska Mazowieckiego straciła już ponad połowę wartości. Jest to nie bez znaczenia dla wielu Polaków. Choć nowe składki większości ubezpieczonych już nie płyną do OFE, wciąż są w nich aktywa kupione za wcześniejsze wpłaty około 16 mln osób, wśród nich akcje holdingu. Bezpośrednim powodem wczorajszej przeceny był raport roczny. Przychody spółki wzrosły w 2017 r. o 38 proc., EBITDA spadła jednak o 13 proc., a zysk netto podmiotu dominującego — o 51 proc. Nie wygląda to jeszcze tragicznie, jednak tylko w czwartym kwartale spółka osiągnęła 374,4 mln zł przychodów i zaledwie 0,8 mln zł zysku (w całym roku było to 24,8 mln zł).

Słowo o konkurencji

Elemental specjalizuje się w odzyskiwaniu surowców ze zużytych katalizatorów samochodowych i płytek drukowanych, wykorzystywanych w sprzęcie AGD, RTV i IT. Działa na bardzo rozproszonym rynku, ale ma wielkie ambicje. By zwiększyć skalę zbiórki odpadów i tym samym uzyskiwać wyższe ceny przy sprzedaży metali, dokonuje akwizycji w różnych krajach Europy — np. 28 lutego 2018 r. kupił firmę zbierającą katalizatory w Niemczech. Właśnie rozpychaniem się na rynku tłumaczy słabość wyników.

„Ekspansja ta nie pozostała niezauważona przez konkurencję z dojrzałych rynków, jakimi są państwa Europy Zachodniej. Firmy dominujące na rynkach tzw. Starej Europy traktują rozwój Elemental Holdingu jako poważne wyzwanie (…). Obserwowaliśmy wzmożoną konkurencję cenową, widoczną od początku drugiego kwartału 2017 r., co spowodowało obniżenie marży zakupowej na jednym z dwóch podstawowych strumieni odpadów, na których koncentruje się grupa — czyli na zużytych katalizatorach samochodowych” — napisał do akcjonariuszy Paweł Jarski, prezes Elementalu.

Stwierdził, że wpłynęło to na słabość wyników od drugiego kwartału 2017 r.

„Jakkolwiek powyższa informacja nie jest pozytywna, to koniecznym jest podkreślenie faktu, iż we wszystkich „gorszych” kwartałach żadna ze spółek należących do grupy nie odniosła straty. Co więcej, wszystkie spółki zwiększyły odpowiednio pozyskiwany wolumen i, analizując z osobna, każda z nich była rentowna na poziomie wyniku netto” — dodał Paweł Jarski.

Jego zdaniem, wywołana przez konkurencję „wojna na marże” jest w dłuższym okresie nie do wygrania przez firmy z rynków bardziej dojrzałych, gdyż ich koszty są zdecydowanie wyższe niż Elementalu. Zysk netto holdingu za 2017 r. był jednak wyraźnie niższy niż w 2014 r., kiedy przychody spółki wyniosły zaledwie 55 proc. tych z 2017 r. Pod koniec 2017 r. Elemental sprzedał Polskiemu Funduszowi Rozwoju 49 proc. litewskiej spółki EMP recycling. Mowa była o zaangażowaniu PFR w kolejne wspólne projekty, ale transakcja miała też na celu odciążenie bilansu holdingu.

„Uważamy, iż na przestrzeni roku 2018 marże wrócą na poziom z lat uprzednich, a agregowane obecnie wolumeny, z chwilą, gdy marże wrócą do poziomu sprzed kwietnia 2017 r., powinny oddać z nawiązką ubytek na marży poniesiony w ostatnich kwartałach ubiegłego roku” — podsumował szef Elementalu.

Problem jednak w tym, że podobne zapewnienia z ust szefa spółki płyną już od miesięcy i mają się nijak do rzeczywistości.

— Pogłębia się kryzys zaufania. Po trzecim kwartale spółka sygnalizowała, że sytuacja wraca do normy. Tymczasem EBITDA w czwartym kwartale 2017 r. była niższa niż w trzecim. Kwestii „wojny na marże” nie jestem w stanie zweryfikować. Spółka zapowiadała jednak, że sytuacja się poprawi, a wyniki są słabsze od oczekiwań — komentuje Jakub Szkopek, analityk mBanku.

— To, że koszty w Polsce są niższe niż na Zachodzie, pewnie jest prawdą. Pytanie, ile zachodnia konkurencja jest w stanie wytrzymać. Na razie w wynikach nie widać końca „wojny na marże”. Zakładałem, że osłabi się ona w czwartym kwartale 2017 r. Takie wrażenie odnosiłem na podstawie sygnałów ze spółki. Relacje inwestorskie pozostawiają zresztą wiele do życzenia. Spółka nie publikuje wyników w podziale na segmenty działalności, lecz tylko geograficznym — komentuje Grzegorz Balcerski, analityk Banku Zachodniego WBK.

Bydgoskie opóźnienie

Tajną bronią Elementalu miała być linia samplingowa. To instalacja do wstępnej przeróbki płytek drukowanych, dzięki której Elemental wszedłby w część recyklingu, która jest tuż przed początkiem procesu hutniczego. Bydgoska instalacja miała ruszyć w drugim kwartale 2017 r., potem spółka zapowiadała październik 2017 r. Ostatecznie ruszyła w grudniu.

— Na podstawie informacji, które udostępnia spółka, trudno prognozować, kiedy uruchomienie instalacji będzie miało pozytywny wpływ na wyniki — mówi Grzegorz Balcerski.

— Linia samplingowa powinna poprawić marże i wygenerować około 20 mln zł operacyjnego cash flow. Kilkakrotne zmiany terminu jej uruchomienia mówią jednak same za siebie — komentuje Jakub Szkopek.

Możesz zainteresować się również: