Kończcie, wstydu oszczędźcie

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-08-06 00:00

Nikt nie czekał na decyzję Samoobrony z zapartym tchem, bo los koalicji w najmniejszym nawet stopniu nie zależy już od Andrzeja Leppera. Ale też dlatego, że los koalicji przestał być interesujący. Ot, można się troszkę poemocjonować: wyjdą, nie wyjdą, zerwą, nie zerwą, bo w to, że zaczną ze sobą normalnie rozmawiać, nie wierzy nikt. O normalnej wspólnej pracy nie wspominając. Można to oglądać jak południowoamerykańską telenowelę. Z podobnym zresztą pożytkiem.

Nie ma większego znaczenia, czy koalicję podzieli ostatecznie komisja śledcza w sprawie CBA, czy też Witold Gombrowicz na liście lektur. A te problemy są, jak widać, fundamentalne dla obecnie rządzących polityków. Powodem do ogłoszenia przedterminowych wyborów może nie być widoczny od miesięcy rozkład koalicji, ale groźba pozbawienia subwencji z budżetu dla rządzącej partii. Te spory pokazują, co dla rządzącej klasy jest ważne. Autostrady są istotne tylko wtedy, gdy da się je ładnie wykreślić na projekcie. Ułatwienia dla przedsiębiorców zyskują na znaczeniu tylko o tyle, o ile da się pozyskać dla ustawy nazwisko znanego biznesmena. O kształt budżetu, reformę finansów publicznych, ustawę o zagospodarowaniu przestrzennym, partnerstwo publiczno-prywatne nikt się nie spiera. Bo nikogo z polityków te tematy nie obchodzą. Ważne jest za to, żeby dać popalić hipermarketom, bo wiadomo — kapitaliści i wyzyskiwacze. Opozycja dzieli się z nami jakże istotną informacją: że jest gotowa do wyborów. I jak się wydaje, to jedyny pomysł opozycji na działalność.

Data przyjęcia euro jest dla przedsiębiorców, ale nie tylko dla nich, ważniejsza od tego, ilu posłów opuści klub Samoobrony. Zmniejszanie deficytu budżetowego jest ciekawszym tematem do dyskusji niż polityczna przyszłość LiS. I lepiej by było, gdyby politycy mieli więcej czasu do zastanowienia się nad emeryturami pomostowymi niż nad nowymi komisjami śledczymi. Warto przypomnieć, że politycy obecnej koalicji szli po władzę, by uporządkować kraj. Przez minione miesiące poświęcili się niemal całkowicie porządkowaniu sytuacji wewnątrz koalicji. Z przerażającymi skutkami. Może to ostatnia szansa, by zakończyć te wewnętrzne porządki, a zająć się wreszcie poważnymi rzeczami. W aneksach do kolejnych umów koalicyjnych partie zapisywały dziesiątki ustaw do uchwalenia. W większości przypadków na zapisach się skończyło. Może warto je wreszcie uchwalić albo przyznać otwarcie, że nie potrafi się tego zrobić. Tylko czy wśród tylu tak wygadanych, zdeterminowanych, zajadłych polityków znajdzie się choć jeden odważny, który powie: dość.

Adam Sofuł